Posty dla taga: Zielona Sowa

Czytaj post
Zielona Sowa, Sylvia Bishop, Ashley King, Barbara Górecka

Sylvia Bishop, "Słoń Eriki"

rców: 6+. To teraz spójrzmy na zawartość.

Dziewczynka Erika mieszka sama w podmiejskim bliźniaku. Jej wuj wyjechał parę lat temu w pogodni za egzotycznymi ptakami, zostawiając jej trochę pieniędzy na utrzymanie (które właśnie się kończą). Raz na jakiś czas przesyła pocztówkę. Erika niezbyt przejmuje się samotnością, nie chodzi do szkoły, a pewnego dnia znajduje pod drzwiami słonia (indyjskiego) i nie jest tym faktem zbyt zdziwiona. Doskonale dogaduje się ze zwierzęciem, które zajmuje pokój wuja i w ramach pomocy w załataniu dziury budżetowej wozi ludzi po plaży na grzbiecie, przystrojonym...

Czytaj post
Zielona Sowa, Barbara Supeł, Rachel Bright, Jim Field

Rachel Bright, "Mysz, która chciała być lwem"

A czasami jest tak, że po prostu mamy do czynienia z dobrą książką dla dzieci. Tylko i aż dobrą. Nie musi szermować słowem „inżynierka”, które, jak się ostatnio okazało na niniejszych łamach, nadal wzbudza poważne kontrowersje, nie musi zadziwiać dizajnerskimi ilustracjami.

Tak jest w przypadku opowieści o myszy, która chciała być lwem, a przede wszystkim: ryczeć jak lew. Jest tu oczywiście dydaktyczne podłoże, a nawet morał (czasami ciało myszy skrywa serce lwa, a wielki lew też ma swoje słabości), ale przede wszystkim miło się to czyta. Rymowana treść, ilustracje przypominające trochę te z...

Czytaj post
Iga Zakrzewska-Morawek, Zielona Sowa, Dominika Cierplikowska

Iga Zakrzewska-Morawek, "Świat według Żunia"

Kolega redaktor Szot wyrażał się ostatnio negatywnie o prozie poetyckiej i ja się z nim w zasadzie zgadzam. Nie umiesz pisać, a chciałbyś/chciałabyś? Weź codzienne przemyślenia, zmień szyk zdania, dodaj ze dwa neologizmy, przypraw do smaku i ślij do wydawnictw. Jednak bywają udane wyjątki i do nich należy „Żunio”, debiut Igi Zakrzewskiej-Morawek. Dodatkowe punkty w rubryczce „szacun” dostaje autorka ze względu na fakt, że narratorem książki jest dziecko, kilkuletni chłopiec. Ileż to razy babrałam się w cudzych (i własnych) próbach oddania słowami (i obrazami) magicznego świata dorastającego...