Posty dla taga: Marcin Wróbel

Czytaj post
Marcin Wróbel, Timof Comics, Ed Piskor, Piotr Czarnota

Ed Piskor, "Hip Hop Genealogia - 1"

Marcin Wróbel i Piotr Czarnota za tłumaczenie komiksu „Hip Hop. Genealogia” (tom 1) powinni dostać jakąś specjalnie dla nich ustanowioną nagrodę. To jest doskonała robota translatorska, pokazująca jak wiele można zrobić z językiem polskim nie bacząc na historyczność języka (czyli stosując czasem wersje współczesne do języka sprzed 40 lat) i raczej tworząc język, niż go naśladując. Doskonała robota, odważna, będąca w jakiś sposób manifestem tłumaczy, którzy pokazują, że ich dzieło może być bardziej autonomiczne niż nam się wydaje, a najważniejsza jest komunikatywność.

Niestety to wszystko, co...

Czytaj post
Marcin Wróbel, Buchmann, Emma Byrne

Emma Byrne, "Bluzgaj zdrowo. O pożytkach z przeklinania"

Czy przeklinanie potrafi działać znieczulająco? Czy kobiety klną inaczej niż mężczyźni? Czy szympansy używają brzydkich wyrazów? Czy przeklinanie w miejscu pracy pomaga zbudować kreatywny zespół? (przy okazji, odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi "tak"). Byrne w siedmiu rozdziałach opatrzonych solidną bibliografią i przypisami wyjaśnia prawdopodobnie każde zagadnienie, które można by wymyślić w kontekście posługiwania się brzydkimi wyrazami.

Część rozdziałów traktuje o sprawach, które łatwo wyobrazić sobie w kontekście tematu: jak postrzegane są osoby przeklinające, jakie słowa stają się...

Czytaj post
Egmont, Michał Rusinek, Heinrich Hoffmann, Adam Pluszka, Karolina Iwaszkiewicz, Zuzanna Naczyńska, Marcin Wróbel, Anna Bańkowska, Justyna Sokołowska

"Złota różdżka, czyli bajki dla niegrzecznych dzieci"

“Tego nadto - krzyknął stary

Nieposłusznym trzeba kary!”

W jednym z wydań “Złotej Różdżki” pisze Janusz Dunin: “Ciekaw jestem dlaczego ktoś kupił mi właśnie ową ‘Różdżkę’, a nie np. któreś z licznych wydań wierszyków Marii Konopnickiej, Janiny Porazińskiej czy Lucyny Krzemińskiej”. Piszącemu te słowa kupiono wierszyki, zaś o “Złotej Różdżce” dowiedział się już jako czytelnik dorosły dzięki egmontowemu wydaniu. Zważając, że mam do czynienia z czymś na wpoły legendarnym, postanowiłem zajść do lokalnej biblioteki narodowej i zobaczyć, co tam w poprzednich wydaniach słychać było.

Po raz pierwszy...