Posty dla taga: Joanna Polachowska

Czytaj post
Joanna Polachowska, Dobromiła Jankowska, David Vann, Pauza, Łukasz Buchalski, Miranda July, Daniel Magariel, Edouard Louis, Małgorzata Diederen-Woźniak, Arnon Grunberg

Wydawnictwo Pauza - pochwała wydawczyni

Oprócz logotypu wszystko jej się udaje. Anita Musioł założyła wydawnictwo Pauza sama, bazując na fantastycznej znajomości rynku książki (była m.in. dyrektorą wydawniczą w W.A.B.) i własnych zasobach finansowych. Postanowiła wydać książki, z których żadna nie jest łatwa i przyjemna, książki mroczne i trudne, dość skromne w formacie, ale w zamierzeniach wielkie. Jeśli szukacie czegoś innego w literaturze niż proponuje mainstream wydawniczy, zapoznajcie się z ofertą Pauzy, bo warto. Warto napisać też, że nie piszę tego dla pieniędzy od Anity ani z innych niecnych przyczyn, ale zwyczajnie...

Czytaj post
Joanna Polachowska, buforowanie, Pauza, Edouard Louis

BUFOROWANIE - Édouard Louis, “Historia przemocy”

[BUFOROWANIE z okazji Europejskiej Nocy Literatury]

Édouard Louis, “Historia przemocy”, tłum. Joanna Polachowska, czytał Mateusz Kościukiewicz. Zwróćcie uwagę na ten tytuł, bo patronujemy i bardzo się na niego cieszymy. Wyda Pauza.

"Był Kabylem. Kiedy to powtórzyłem i dodałem, że wiedza o tym, iż Reda jest Kabylem, istotnie odmieniła przebieg wieczoru, jeden z policjantów, nie pamiętam już, mężczyzna czy kobieta, przerwał mi i zapytał: „Kręci pana wszystko, co arabskie?”.

Czekali, co odpowiem, a ja zawahałem się, a potem jak idiota, którym się człowiek zawsze w takich okolicznościach czuje,...

Czytaj post
Muza, Pierre Lemaitre, Joanna Polachowska

Pierre Lemaitre, "Ofiara"

Opis tej książki był zachęcający: niebanalny bohater, nagroda Goncourtów dla autora (za powieść o Pierwszej Wojnie Światowej) i cały świat kocha, po prostu kocha. No dobra, pomyślałam, skoro latem czytam czasem kryminały, to może przeczytanie kryminału przyciągnie lato (wkłada skarpetki, otula się kocem).

Po przetrawieniu „Ofiary” nie rozumiem, o co ten hałas. Mistrzowsko napisane? Jak dla mnie zupełnie zwykłe, ani w języku, ani w konstrukcji nie widzę niczego wybijającego się ponad normę (oprócz tego, że autor pisze „Ma Becker” zamiast „Ma Baker”, jako stara fanka Boney M nie mogę tego...