Posty dla taga: Jerzy Edigey

Czytaj post
Jerzy Edigey

Jerzy Edigay, "Dzieje jednego pistoletu"

Piszę o książkach już od ładnych kilku lat, a do tej pory nie wysmażyłam większego tekstu na temat mojej kolekcji kryminałów milicyjnych. Dziwne, ale do nadrobienia.  Oto jeden z okazów, „Dzieje jednego pistoletu” Jerzego Edigeya. Autor eksperymentuje tutaj z formą i pisze coś w stylu reportażu z rabunków, które nigdy się nie wydarzyły. Byłam tym faktem mocno zdziwiona, googlując zawzięcie daty inazwiska po zakończeniu lektury – Edigey dokładnie opisuje topografię warszawskich uliczek (Bielany, Nowy Świat i jego zaplecze w postaci ulicy Wareckiej i Tuwima), odtwarza pieczołowicie...

Czytaj post
Czytelnik, Jerzy Edigey

Jerzy Edigey, "Nagła śmierć kibica"

Okropnie się czyta? To musi być Jerzy Edigey. Nie na darmo Barańczak pisał w "Książkach najgorszych", że specjalnością tego autora kryminałów milicyjnych jest zabijanie wszelkiej intrygi siermiężnym, nudnym językiem.

Jak więc dowiadujemy się, że docent Lechnowicz został zamordowany, chociaż wszystkim się zdawało (że Wojski wciąż gra jeszcze), że to zawał? Ano dzwoni laborant do porucznika i mówi "Pański chemik jest tak nafaszerowany cyjankiem potasu, że wystarczyłoby do wytrucia świń we wszystkich pegeerach w całym województwie!". Czy czujecie ten zimy dreszcz? WSZYSTKIE ŚWINIE. MARTWE. I...