Posty napisane przez: Olga Wróbel

Czytaj post
Agnieszka Taborska, Prószyński i S-ka, Krystyna Lipka-Sztarbałło

Agnieszka Taborska, "Włóczykij"

Niezbyt podoba mi się ta książka. Agnieszka Taborska ustami/pyskiem/mordką bezdomnego, szarego kundla opowiada o świecie ludzi i zwierząt. Czworonóg spędził kilka dni w schronisku (nie wiemy, skąd do niego trafił) i uciekł, jest wolny, uważnie obserwuje to, co go otacza. Włóczykij patrzy na kanapowce, psy cyrkowe, psy prezentujące swoje wdzięki na wystawach zwierząt i dziwi się wynaturzeniom, którym zostały poddane. Strona bierna jest moim dodatkiem, ponieważ pies nie dostrzega w swoich czworonożnych pobratymcach ludzkich projekcji i wynaturzeń. Traktuje wypielęgnowane, odkarmione zwierzęta...

Czytaj post
Nasza Księgarnia

Alina Koperkiewicz, "Mama lubi pomarańcze"

Portret rodzinny wykonany kredkami Bambino O Alinie Koperkiewicz nie wiem nic, wyszukiwarka wypluwa ją tylko jako autorkę niniejszej książki, wydanej przez Naszą Księgarnię w roku 1980. Być może jeszcze żyje i mogłaby opowiedzieć o tym, jak powstał ten zbiór. Trzeba się będzie bliżej zainteresować. Tymczasem zajmijmy się mamą, która lubi pomarańcze.  Koperkiewicz gromadzi „werbalne i plastycznewypowiedzi dzieci w wieku od pięciu do czternastu lat”, przypominając, że dziecięce rysowanie często traktujemy jako rozrywkę, sposób spędzania (lub zabijania) wolnego czasu: masz kredki, zajmij...

Czytaj post
Nisza, dwutygodnik.pl, Katarzyna Pochmara-Balcer

Dwutygodnik.pl - Olga Wróbel, "Senna rewolucja"

Wydawnictwo Nisza odkryło chyba tajny bunkier zdolnych debiutantów. Na początku roku ambitne i świeże „Fragmenty dziennika SI” Łukasza Zawady (nominacja do Paszportu „Polityki”), latem „Tłuczki” Katarzyny Wiśniewskiej, również znakomicie przyjęte przez odbiorców i pion recenzencki, teraz „Lekcje kwitnienia” Katarzyny Pochmary-Balcer, które pewnie znajdą się w niejednym podsumowaniu literackiego roku. Wszystkie trzy książki świetnie napisane, przemyślane, dopracowane (także pod względem edytorskim) i – krótkie. Sto stron zamiast lania wody w twardą oprawę. Mocny cios i powrót do narożnika,...

Czytaj post
Rafał Lisowski, Mamania, Kurt Vonnegut, Ivan Chermayeff

Kurt Vonnegut, Ivan Chermayeff, "Słońce. Księżyc. Gwiazda"

Przyznam, że nie do końca trafiła do mnie ta książka, ale zorientowałam się już, że mamy tu fanki i fanów Vonneguta – dla kolekcjonerów to może być jednak ciekawe. Ivan Chermayeff, projektant graficzny, zrobił ilustracje – bardzo prosta geometria na granatowych tłach, mniej więcej to, co widzicie na okładce, ale w rozmaitych konfiguracjach i porozbijane na kawałki (na przykład). Vonnegut, nie ustalając niczego z Chermayeffem, dopisał do tego historię. Okazało się, że trzy kształty zainspirowały go do opowieści o Bożym Narodzeniu i dziecku w stajence, którego noworodkowy wzrok widzi tylko...

Czytaj post
Marginesy, Joanna Ostrowska, Krytykapolityczna.pl

KRYTYKAPOLITYCZNA.PL - Joanna Ostrowska, "UPOMINAM SIĘ O ZAPOMNIANE OFIARY NAZIZMU"

OW: Dla mnie najbardziej szokujące są fragmenty, w których cytujesz obozowe wspomnienia i pokazujesz, jak silnemu ostracyzmowi poddawano twoje bohaterki. Zofia Kossak-Szczucka i Seweryna Szmaglewska wyrażają się o przymusowych pracownicach seksualnych pogardliwie. Pojawiają się dwa tropy: stwierdzenie, że nie ma ich co żałować, bo poszły na łatwiznę, przyjmując ofertę pracy od zarządzających obozem – albo informacja, że przed wojną też zajmowały się prostytucją, więc w zasadzie są w swoim żywiole.

JO: Pamięć zbiorowa była konstruowana i betonowana po wojnie i wszyscy jej strażnicy wymagali...

Czytaj post
Sonia Draga, Thomas Harris, Marek Jurczyński

Thomas Harris, "Czerwony smok"

"Czerwony smok" to moje wspomnienie z pierwszej klasy liceum - był grudzień, wredna pogoda, a moje pierwsze w życiu zagrożenia semestralne zbliżały się chyżo ku urzeczywistnieniu. Powieść Harrisa pożyczył mu kolega, razem przeżywaliśmy fabułę i głębię psychologiczną postaci. A potem książka się skończyła, kolega zaczął adorować moją przyjaciółkę z ławki, a ja dostałam kolejną jedynkę z fizyki.

Sonia Draga przysłała mi nowe wydanie, wspomnienia odżyły, cieszę się niewymownie, że mam 36 lat i już nigdy nie będę miała mniej.

Czytaj post
Wydawnictwo Poznańskie, Janusz Rolicki

Empik.com - Książka na weekend - Janusz Rolicki, "Lepsi od Pana Boga"

Nie odkryję Ameryki pisząc, że Rolicki ma znakomite pióro i styl. W „Lepszych od Pana Boga” wsiąka się bez reszty, tym bardziej, że reportaże są niezbyt długie. „Jeszcze tylko jeden” – przysięgałam sama sobie, zerkając nerwowo na zegarek. „Okej, ten był super, ale tylko pięć stron, jeszcze jeden!”. Skończyłam o drugiej w nocy , wyłącznie dlatego, że rozładowała mi się lampka i trochę przestałam widzieć litery zapuchniętymi z entuzjazmu oczami.

CAŁOŚĆ TUTAJ

Czytaj post
Ezop, Marta Grzybowska, Martins Zutis

Martins Zutis, "Niedokonane odkrycie"

Bardzo śliczna książka łotewskiego pisarza i ilustratora, którą zupełnie przegapiłam. Pan Karol Darwiński w mroźny i śnieżny lutowy poranek udaje się do skrzynki na listy stojącej w ogrodzie by sprawdzić, czy przyszedł nowy numer „Mitów Świata Zwierząt”. W jego bucie śpi jednak skoczkowąż – dlatego Darwiński skacze przez część drogi na jednej nodze. Pismo jest w skrzynce, wszystko wspaniale, zaraz, zaaaaraz. A co to za dziwne ślady na śniegu? Jedna stopa? Kto to mógł być? Kulawy nieznajomy? Skoczkowąż? Jednonoga papuga, która w nocy wyszła z klatki? Im bardziej Darwiński bada ślady, tym...

Czytaj post
Małgorzata Halber, Znak

Małgorzata Halber, "Najgorszy człowiek na świecie Wydanie specjalne"

W roku premiery (2015) pisałam o „Najgorszym człowieku na świecie”: „Takie wykluczające stwierdzenie zabrzmi dziwnie w ustach starej, nieogolonej feministki, ale. Powieść Halber jest bardzo kobieca i to głównie dziewczyny będą ją czytać z rumieńczykiem fanowskiego zachwytu. Bo kto może mocniej identyfikować się z poczuciem wiecznej nieadekwatności, niefajności i nieładności, doskwierającym bohaterce? Kogo społeczeństwo od pierwszych lat życia tresuje w kierunku bycia miłym, pomagania mamie, wyglądania świeżo, niewinnie i seksownie do pięćdziesiątki, a potem dyskretnego zniknięcia w...