Czytaj post
Muza, Iwona Krynicka, foch.pl, wywiad

"Dobre opowieści się nie starzeją" - rozmowa z Iwoną Krynicką, wydawcą książek dla dzieci

Na półce mam nadal egzemplarz ukochanego „Karlssona z dachu” z dziecinnym autografem mamy - „Ewelinka Tkacz”. O ile Astrid Lindgren to absolutna klasyka i z niecierpliwością czekam, aż dorośnie do niej moja dwuletnia obecnie córka, jeszcze bardziej cieszą nowe wydania książek polskich autorów, z ilustracjami, które dzięki nowoczesnej technice druku po raz pierwszy możemy podziwiać w pełnej krasie. Wyjątkowo ciekawa jest na tym tle seria wydawnictwa Muza, przygotowana we współpracy z Muzeum Książki Dziecięcej w Warszawie. Niedawno ukazały się w niej dwa kolejne tomy: „Przygoda z...

Czytaj post
Sławomir Shuty, Korporacja Ha!art

Sławomir Shuty, "Dziewięćdziesiąte"

To moja pierwsza książka Shutego i bałam się ją czytać, czując, że kolejny hejt na polską literaturę przeleje czarę goryczy w sercach czytelników Kurzojadów i usłyszę w końcu „Napisz sobie lepiej”, a przedstawiciel wydawnictwa Ha!art przyjedzie z Krakowa ekspresem „Kościuszko”, by osobiście plunąć mi w twarz.

Ale! „Dziewięćdziesiąte” to najlepsza polska książka (żyjącego autora), jaką czytałam od czasów „Drwala” Witkowskiego. Przede wszystkim jest ŚMIESZNA. I tu pozwolę sobie przytoczyć zakulisową rozmowę, jaką odbyłam w tej kwestii z redaktorem Zgierskim:

JZ: - Ale jak to, „śmieszna”. TYLKO śmieszna?

Czytaj post
Tadeusz Boy-Żeleński

Tadeusz Boy-Żeleński, "Brązownicy"

„Brązownicy” to dla mnie książka trochę paradoksalna, pamiętam ją z liceum („Ale jak? Może pani podyktować? Prądownicy? Brązownicy? Powiedziała brązownicy, tak?”) z pogadanki pani Kozielskiej, że wprawdzie Mickiewicz wszyscy wiemy jakim był poetą, ale tutaj kochani zdradzę wam, hi hi, że Boy mówi, że wcale nie i o tym jest ta lektura, ale nieobowiązkowa, hi hi. Czyli klisza zwalczona kliszą, dzięki i cześć. Dopiero przy okazji pisania dla cd bloga felietonu o biografiach (http://blog.cdp.pl/2014/07/08/na-wlasna-odpowiedzialnosc/) postanowiłam zajrzeć do Boya i zobaczyć, na jakim tle poniewiera wieszcza.

Czytaj post
buforowanie, Kasper Bajon, Wielka Litera

BUFOROWANIE - Kasper Bajon, "Klug"

"Przez ostatnie lata życia Jakubowi Klugowi towarzyszyło na przemian poczucie pełni i przerażenia. Chwile dziecinnego entuzjazmu, nacechowane niemal maniakalnym dostrzeganiem w każdym przejawie istnienia ukrytego sensu i mnogości znaczeń, przeplatane były ciemnymi tygodniami smutku. Wszechogarniająca świadomość tego, że każdy gest, słowo, ruch na szachownicy jest w swej ostateczności nieodwracalny i niepowtarzalny, że wszystko, co się zdarza, zdarza się tylko raz i przez to na zawsze pozostaje w jakiś sposób nierealne, poza weryfikacją, słowem świadomość permanentnej utraty świata paraliżowała go".

Czytaj post
Jerzy Pilch, Wydawnictwo Literackie

Oryginalna fabuła

Serwis booklips.pl donosi, że Tygodnik Powszechy donosi o udanej operacji Jerzego Pilcha.

"Powrót do w miarę normalnego funkcjonowania Pilch uczcił, pracując nad nową powieścią. Książka ma nosić tytuł „Zuza albo czas oddalenia” i będzie to „historia starego pisarza, które się nieoczekiwanie i fatalnie zakochuje w młodziutkiej kurwie”.

Bardzo oryginalna fabuła, nie powiem.

Czytaj post
Tomasz Sidorkiewicz, Egmont, Frank Miller, Cdp.pl

Mroczny rycerz w studni podświadomości

Kiedy mówię znajomym, że piszę tekst o Batmanie, słyszę „Ekstra, to mój ulubiony superbohater!”, a w rozwinięciu „Batman to jedyny z herosów którego nie wstyd lubić kiedy jest się dorosłym”. Coś w tym jest. I w tym czymś ma z pewnością ogromny udział reżyser Christopher Nolan, który w 2006 roku dał nowe życie kinowej wersji przygód człowieka -nietoperza. Było to zadanie niełatwe – po koszmarnych filmach Joela Schumachera publiczność najchętniej wyrzuciłaby z pamięci odzianego w lateks Bruce’a Wayne’a, eksponującego jędrne sutki i pośladki, a także wszystkich jego nieudanych wrogów i...

Czytaj post
Rutu Modan, Zuzanna Solakiewicz, Kultura Gniewu

Rutu Modan, "Uczta u królowej"

Rozwlekła analiza tego komiksu nie ma sensu, bo jego siła polega na prostocie, a jednocześnie zadziwiającym koncepcie: co by się stało, gdyby bezmyślnie wypowiadane przez rodziców pouczenia i przypowiastki nagle stały się prawdą? Czy rzeczywiście nawyk jedzenia rękami zaowocuje katastrofą przy stole brytyjskiej monarchini? Czy gdyby moja córka nie szorowała zębów to dzieci nie chciałby się z nią bawić, jak codziennie obwieszczamy z mężem nad umywalką?

Z zachęt wizualnych: kreska Rutu Modan, a przede wszystkim wygląd projektowanych przez nią postaci: nikt nie jest tam zbyt piękny. Rodzice...

Czytaj post
Czarne, Janusz Ochab, Georgeanne Brennan

Georgeanne Brennan, "Świnia w Prowansji"

Bardzo nie lubię gotować. Żywię rodzinę warzywami na makaronie, warzywami z ryżem, warzywami w omletach i jogurtem z warzywami, bo są to dania łatwe, niedrogie i trudno je zepsuć, w dodatku są dość zdrowe. Reszcie sztuki kulinarnej pozwalam odbywać się z dala od mojej kuchni i jeżeli natknę się na jej emanacje, pożeram żarłocznie. Nie pogardzę też dobrą książką o produktach spożywczych i ich przetwarzaniu, dlatego seria „Dolce vita” Czarnego od czasu do czasu przemyka po Kurzojadach. „Świnia w Prowansji” jest przykładem tej lubianej i znienawidzonej zarazem narracji „Znudziło mi się...

Czytaj post
Roberto Innocenti, J. Patrick Lewis, Bona, Małgorzata Pasicka

Roberto Innocenti, J. Patrick Lewis, "Dom"

Bardzo piękna publikacja, polecam na prezenty dla wszelkich znajomych dzieci - hiperrealistyczne, ale ładne (nie zawsze idzie to w parze) rysunki Innocentiego zachwycą dorosłych i nikt Wam nie zarzuci, że nie postaraliście się, chwytając pierwsze lepsze „Najpiękniejsze baśnie”, krwawiące całą paletą barw na półkę w Biedronce. Dzieci też nie powinny być rozczarowane, każda ilustracja zawiera setki szczegółów, które można tropić godzinami (no, może nie za jednym zamachem, ale potencjał czytalności jest duży), Greta obecnie wyszukuje koty i jaskółki, nie jest też obojętna na tajniki procesu...

Czytaj post
Znak, Kalina Błażejowska

Kalina Błażejowska, "Uparte serce. Halina Poświatowska."

Do Poświatowskiej żywiłam wysublimowaną miłość w czasach nastoletnich, ale wiadomości o niej, takie prawdziwe, biograficzne mięso, skapywały mi skąpo. Owszem, wada serca, wczesne wdowieństwo, życie pod kloszem, dwie operacje, ale co tam się działo pomiędzy? Dlatego pięknie wydana książka ze Znaku nie mogła po prostu tak leżeć w księgarni tuż pod domem (no dobra, pięć kilometrów dalej, ale w Warszawie to jak za rogiem), tym bardziej, że fragment przedrukowany w „Wysokich Obcasach” był naprawdę zachęcający.

Spotkało mnie rozczarowanie na dwóch poziomach: opisu i opisywanej. Mogłam oszczędzić...