Czytaj post
Taurus Media, Benoit Springer

Benoit Springer, "Pogrzeby Łucji"

Komiks o tym, że ludzie umierają, a starzy ludzie szczególnie. I że dzieci muszą odkryć tę poniekąd smutną prawdę. Starzy ludzie uprawiają też seks z innymi starymi ludźmi, ale nie zapobiega to ich śmierci. Tego dzieci nie muszą odkrywać.

KONIEC

P.S. Jak już musicie komiks o śmierci, to jednak lepiej te "Trzy cienie".

Czytaj post
Dorota Masłowska

Dorota Masłowska, Mister D., "Chleb"

Z czym kojarzy się pisarstwo Doroty Masłowskiej? Dresiarze, język ulicy zgrabnie przetworzony, zlepki badziewnej rzeczywistości błyskotliwie podane.

Sensacja! Nowość! Dorota Masłowska śpiewa i oto jej piosenka! A o czym to piosenka? A, wiecie: dresiarze, język ulicy zgrabnie przetworzony, zlepki badziewnej rzeczywistości błyskotliwie podane.

I do tej piosenki jest teledysk! A w nim: dresiarze, język ulicy zgrabnie przetworzony, zlepki badziewnej rzeczywistości błyskotliwie podane.

A o czym marzy dresiara? O byciu hiperdresiarą.

Czy nie czujecie pewnego przesytu konwencją, Drodzy Czytelnicy, czy...

Czytaj post
Olesiejuk

"Encyklopedia dla najmłodszych"

Czytaj dziecku 20 minut dziennie? Pffffff, my dociągamy do dwóch godzin. Wyhodowanie kolejnej zawadzającej na rynku pracy humanistki wymaga poświęceń, nieprawdaż.

Dziś polecam „Encyklopedię dla najmłodszych” – Wydawnictwo Oleksiejuk zazwyczaj diluje książki porażające brzydotą, ale ta jest przygotowana przez Larousse’a i dla lokalnych, pardon le mot, grafików, nie starczyło pola do popisu. I całe szczęcie, urocze, cartoonowe ilustracje są najmocniejszą stroną „Encyklopedii..”. Uwielbiam odartą ze skóry dziewczynkę, tańczącą wesoło na stronie tytułowej. I malutkich, mangowych Ludwików XIV....

Czytaj post
Magdalena Grzebałkowska, buforowanie, Znak

BUFOROWANIE - Magdalena Grzebałkowska, "Beksińscy. Portret podwójny"

Czytam "Beksińskich" i proszę proszę:

"Relief z motywem krzyża, nawiązując do prozy Rainera Marii Rilkego, nazywa Malte. Zapytany po latach przez dziennikarza o inspiracje literackie w swojej wczesnej twórczości, odpowie: Obraz, jeżeli dobrze pamiętam, był niezupełnie udaną realizacją wizji, która narzucała mi się w trakcie lektury książki Rilkego. Niezupełnie udaną w tym znaczeniu, że nigdy nie udało mi się namalować ani narysować dokładnie tego, co chciałem. Zawsze wychodziło i wychodzi coś innego, nieco w bok. Na szczęście oglądający tego nie widzą, ale to koszmarne uczucie, nie mieć w...

Czytaj post
W.A.B, Jacek Leociak, Janusz Korczak, Marta Kopczyńska-Cielecka

Janusz Korczak, "Pamiętnik i inne pisma z getta"

Czy spodziewalibyście się, że dziennik Korczaka, pisany od kwietnia 1942 roku i urywający się w dniach wielkiej likwidacji będzie bardzo ciężką i przygnębiającą lekturą? Otóż jest. Ale nie ze względu na koszmar życia w getcie (co za wytarte frazesy same cisną się do głowy, litości) - wojna w tej narracji jest zadziwiająco nieobecna. Była wojna japońska, światowa, teraz też jakaś jest, autor się nad nią nie rozwodzi. Bardzo ulotne są refleksje na temat antysemityzmu, zagłady, istoty getta. Korczak opisuje walkę z trudnościami - na przykład o utrzymanie przy życiu kogokolwiek z pensjonariuszy...

Czytaj post
W.A.B, Jacek Leociak, Janusz Korczak, Marta Kopczyńska-Cielecka, buforowanie

BUFOROWANIE - Janusz Korczak, "Pamiętnik i inne pisma z getta"

Wynalazłem maszynę, coś w rodzaju mikroskopu. - Skala - sto. - Jeżeli mikrometr przekręcę na dziewięćdziesiąt dziewięć, umiera wszystko, co nie posiada ani jednego procentu człowieczeństwa. - Pracy było co niemiara. Musiałem ustalić, ilu ludzi (istot żywych?) za każdym razem wypada z obiegu, kto miejsce ich zastąpi i jak będzie wyglądało to oczyszczone, prowizoryczne, nowe życie. - Po roku rozważań (rozumie się w nocy) doprowadziłem destylację do połowy. Już ludzie są tylko półbydlęta - reszta wyginęła (...).

Takimi myślami zajmuje sobie chwile przed świtem Janusz Korczak w 1942.

Czytaj post
Czarne, Filip Springer

Filip Springer, "Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni"

"Wanna z kolumnadą" budzi we mnie mieszane odczucia. Z jednej strony czytało się to znakomicie, co trzy akapity prychłam z radosnym niedowierzaniem, a co piąty czytałam Danielowi, żeby też włączył się w prychaninę. Potem efekt błyskotliwej ironii zaczął mnie nieco nużyć i zakończyłam z wrażeniem, że wolałabym czytać te reportaże raz w tygodniu "na łamach prasy" niz wciągnąć wszystkie w dwa dni. Z drugiej strony skondensowana lektura wytworzyła okropne poczucie osaczenia: każdy element polskiej przestrzeni jest okropny, od przedmieść przez bloki po szczyty gór i nic nigdy nie da się z tym...

Czytaj post
Rebis, Graham Masterton, Amber, Danuta Górska

Graham Masterton, "Wyklęty"

Przeczytałam "Wyklętych", bo znalazłam ich w kawiarni i mam sentyment do Mastertona. Nie jest to jednak najwybitniejsze dzieło i nie ratuje go nawet neolityczno-druidzki mistycyzm, który tu i tam pojawia się w charakterze ozdobnika. Kiepsko z seksem, znakiem firmowym "angielskiego mistrza horroru" - jest praktycznie tylko jeden porządny "moment" (chyba, że wliczyć wymuszoną próbę kopulacji z betonowym dachem parkingu, str. 180) - "Zaczął ją pieścić między nogami. Jej nabrzmiałe wargi sromowe uwypuklały się rombami przez oczka siatki rajstop". Po 24 godzinach od zakończenia lektury trudno mi...

Czytaj post
Instytut Wydawniczy PAX, Stanisław Sławiński

Stanisław Sławiński, "Dojrzewać do miłości"

Garść wiedzy z "Dojrzewać do miłości": - robiące karierę młode kobiety są winne reakcji nerwicowych u swoich mężów - jedynym właściwym powołaniem zawodowym dla kobiety jest nauczycielstwo, skoro już musi pracować - jeżeli nie wierzysz w Boga, musisz codziennie analizować niewiarę w celu odkrycia, czy przypadkiem nie idziesz na łatwiznę - wrogie mocarstwa (w roku 1990) nie muszą nas już systematycznie niszczyć - sami się niszczymy, ponieważ młodzież źle się odżywia i nie ćwiczy - matki żyją po to, żeby bać się o swoje dzieci. Jest to lęk zwyczajny. A jednocześnie - święty.  - przykład...

Czytaj post
Kultura Gniewu, Shaun Tan, Wojciech Góralczyk

Shaun Tan, "Przybysz" ("Arrival")

Przywiozłam tę książkę z Irlandii w 2009 i nawet jej nie otworzyłam, dopiero córka namiętnie studiująca przygody "Pana Przybysza i jego stworka" we wszystkich kątach domu przypomniała mi, że możeeeeee byyyyyym ten, przeczytała (komiks jest niemy). I przeczytałam z duszą na ramieniu, bo nie wzięłam pod uwagę, że to opowieść kierowana na podstawowym poziomie do dzieci. Cały czas węszyłam więc, że nastąpią: prześladowania rasowe/bezrobocie/śmierć rodziny "Dżuma" style/inne koszmary. Jednak wszystko było piękne, dobre i złotobrązowe, a groza tylko w retrospekcjach.