Czytaj post
Świat Książki, Toni Morrison, Jolanta Kozak

Toni Morrison, "Skóra"

Przykro mi, że jest to pierwsza książka Toni Morrison, którą czytałam. Czuję się w tej sytuacji a) niedouczona b) niekompetentna, bo chciałabym od razu wiedzieć, jak wypada na tle, analizować powracające motywy, pisać takie rzeczy, które ładnie brzmią w recenzjach, a tu nic z tego nie będzie, trzeba iść do biblioteki i nadrobić.

„Skóra” mnie zadziwiła – nie spodziewałam się, mówiąc kolokwialnie, że prosta, krótka książka może tak dać po mordzie. Niby się to czyta łatwo, niby lekko, a potem odkładam książkę na półkę i całe liczko w siniakach, a mi trudno uwierzyć, że autorka tak zgrabnie...

Czytaj post
Znak, Magdalena Parys

Magdalena Parys, "Biała Riika"

Za dużo czasu zostawiłam sobie na przemyślenie „Białej Riki” i teraz trochę nie wiem, co sądzę – najpierw oczywiście były oczekiwania, potem lektura, potem lekkie turbulencje po tekście Krzysztofa Cieślika o rozczarowującej prozie kobiet wydanej w 2016. Ale coś napisać wypada, więc zbieram myśli.

Doceniam, że autorka, pisząc rodzinną sagę zahaczającą mocno o lata powojenne, ominęła scenę, w której mieszkanki terenów rdzennie niemieckich gwałcone są przez sowieckich żołdaków. Mam od pewnego czasu wrażenie, że żadna powieść/film nie może się bez tej wstawki obyć. A na poważnie, uważam książkę...

Czytaj post
Książka i Wiedza, Aleksandria, Seweryna Szmaglewska

Seweryna Szmaglewska, "Dymy nad Birkenau"

To trudna książka, z wielu względów.

29-letnia Szmaglewska, kreśląca wspomnienia z Oświęcimia w całodniowych pisarskich seansach (zaczyna w kwietniu 1945, w zakończeniu książki widnieje podpis „18 lipca 1945”), jest już znakomitą pisarką i potrafi dla świeżych wspomnień znaleźć wyważoną, literacką formę. Jak twierdzi w posłowiu Wacław Sadkowski, pod wpływem Antoniny Kłoskowskiej Szmaglewska rezygnuje z narracji pierwszoosobowej, by stworzyć uniwersalne świadectwo – i to jest pierwszy ciekawy moment. Dzisiaj to naoczni świadkowie opowiadający subiektywnie mają priorytet, są bardziej...

Czytaj post
EneDueRabe, Ewa Kozyra-Pawlak, Ann Szmit, Tove Jansson

Tove Jannson, "Niebezpieczna podróż"

Rzut oka na okładkę i och, moje słabe serce!!! Tove Jansson w serii przepięknych, kolorowych ilustracji, przedstawiających Zuzannę, podróżującą przez dziwaczne krainy dzięki magicznym okularom, które transformują znajomą łąkę. A do tego takie wybitne wersy („Niebezpieczna przygoda” to wiersz):

„Najedli się strasznie zupą, i, może trochę niegrzecznie,

natychmiast wszyscy zasnęli, bo czuli się już bezpiecznie.

Na zewnątrz szalała zamieć i wilki wyły w oddali,

a w ciepłej, zacisznej grocie przy ogniu wędrowcy spali.

Nagle obudził się Ryjek: - Cebula była surowa!

Czuję się przez was zdradzony! Boli mnie brzuszek i głowa!”

Czytaj post
Akapit Press, Barbara Rybałtowska

Barbara Rybałtowska, "Iga sama i w duecie"

Dobrze wysezonowana w biurowej szufladzie, wczoraj w napadzie figlarności postanowiłam przeczytać właśnie ją, a nie coś z pachnących nowości.

Cóż, jaka okładka, taka zawartość. Wydanie Akapit Press to rok 2001, ale tekst w większości powstał w 1996, jest to więc obrazek dość odległy i dość infantylny. Autorka przyjaźni się z bohaterami, odwiedza ich w ikonicznym Gzowie, prowadzi z nimi pogawędki, w których na pierwszy plan wysuwa się Andrzej Kondratiuk (niespodzianka). Jedyne ciekawe fragmenty dotyczą jego dzieciństwa w Kazachstanie i filozofii twórczej, reszta to anegdoty, zanurzone w...

Czytaj post
Znak, Hanna Samson

Hanna Samson, "Patyk"

„Patyk”, według okładkowego opisu, zapowiada się na dramatyczny, krwisty kryminał z nutą dramatu psychologicznego. Spieszę poinformować, że w tej roli zupełnie się nie sprawdza i chyba nawet do tego nie aspiruje.

Dla mnie jest to przede wszystkim książka-projekt, opisująca świat, w którym kobiety starają się nawiązać porozumienie pomimo wyznawania odmiennych wartości, pomimo odmiennych stylów życia. A za zrozumieniem idzie wsparcie – i bicepsy nagle przestają być brzydkie, niekobiece, bo można nimi obronić koleżankę przed przemocą domową. Macocha nie musi być tą, która ukradła ojca, tępą...

Czytaj post
Korporacja Ha!art, Bolesław Chromry

Bolesław Chromry, "Pokrzywy"

Mówiłam, że czekam na kolejnego Chromrego i niewątpliwie się doczekałam. „Pokrzywy” zdecydowanie bardziej trafiły mi do przekonania niż „Renata”. Dlaczego? Trudno powiedzieć, bo klimat podobny, rysunki nadal wysmakowanie paskudne, a jednak „Pokrzywy” poruszają jakieś je ne sais qui, które „Renata” ominęła. Z pewnością Chromremu tym razem udało się znacznie lepiej zbudować napięcie między warstwą tekstową a ilustracjami. To mroczna historia pewnego osiedla, zanurzonego w latach 90., podczas gorącego lata, które zmienia wszystko w życiu kilkorga mieszkańców. A może nie zmienia niczego? Może...

Czytaj post
Bohdan Maliborski, Elizabeth Strout, Wielka Litera

Elizabeth Strout, "Mam na imię Lucy"

Słuszne są wszystkie pochwały sypiące się na tę książkę i właściwie nie wiem, co mądrego do nich dodać. Powiedziano, że subtelna, skromna i w tym jej siła – całkowicie się z tym zgadzam. Czyta się błyskawicznie, zapada w pamięć na długo i eksploatuje jedną z sytuacji, które mnie przerażają: leżę w szpitalu, moja rodzina tęskni, ale radzi sobie dzielnie, pewnie nie umrę, ale nie wiadomo tak na sto procent. I co się dzieje? Rozpamiętuje się życie, we wszystkich jego ważnych-nieważnych subtelnościach. Tu boli, tam boli, można to tylko wielkodusznie zaakceptować i przyjąć, że tak właśnie jest,...

Czytaj post
Fundacja Bęc Zmiana, Mateusz Kwaterko, Paweł Krzaczkowski, Austriackie Forum Kultury

"Przewodnik dla dryfujących. Antologia sytuacjonistycznych tekstów o mieście"

- A może weźmiesz po prostu tę książkę do recenzji i nie będziesz płaciła? - Wolę zapłacić i nie musieć jej czytać - rzekłam w Sklepie Wielobranżowym Fundacji Bęc-Zmiana, zachowując resztki godności. Jestem już bowiem stetryczała i nic mnie tak nie męczy jak awangarda, w jakimkolwiek wydaniu. Ale karma nie była dla mnie łaskawa i przez cały wyjazd wakacyjny byłam systematycznie podtruwana tą antologią, dilowaną w obszernych fragmentach przez mojego zachwyconego małżonka, dla którego była przeznaczona. Bądź przeklęty, Chmielewski.

A wy wiedzcie, że taka książka jest, jeżeli czujecie potrzebę...