Czytaj post
EneDueRabe, Ewa Kozyra-Pawlak, Ann Szmit, Tove Jansson

Tove Jannson, "Niebezpieczna podróż"

Rzut oka na okładkę i och, moje słabe serce!!! Tove Jansson w serii przepięknych, kolorowych ilustracji, przedstawiających Zuzannę, podróżującą przez dziwaczne krainy dzięki magicznym okularom, które transformują znajomą łąkę. A do tego takie wybitne wersy („Niebezpieczna przygoda” to wiersz):

„Najedli się strasznie zupą, i, może trochę niegrzecznie,

natychmiast wszyscy zasnęli, bo czuli się już bezpiecznie.

Na zewnątrz szalała zamieć i wilki wyły w oddali,

a w ciepłej, zacisznej grocie przy ogniu wędrowcy spali.

Nagle obudził się Ryjek: - Cebula była surowa!

Czuję się przez was zdradzony! Boli mnie brzuszek i głowa!”

Czytaj post
Akapit Press, Barbara Rybałtowska

Barbara Rybałtowska, "Iga sama i w duecie"

Dobrze wysezonowana w biurowej szufladzie, wczoraj w napadzie figlarności postanowiłam przeczytać właśnie ją, a nie coś z pachnących nowości.

Cóż, jaka okładka, taka zawartość. Wydanie Akapit Press to rok 2001, ale tekst w większości powstał w 1996, jest to więc obrazek dość odległy i dość infantylny. Autorka przyjaźni się z bohaterami, odwiedza ich w ikonicznym Gzowie, prowadzi z nimi pogawędki, w których na pierwszy plan wysuwa się Andrzej Kondratiuk (niespodzianka). Jedyne ciekawe fragmenty dotyczą jego dzieciństwa w Kazachstanie i filozofii twórczej, reszta to anegdoty, zanurzone w...

Czytaj post
Znak, Hanna Samson

Hanna Samson, "Patyk"

„Patyk”, według okładkowego opisu, zapowiada się na dramatyczny, krwisty kryminał z nutą dramatu psychologicznego. Spieszę poinformować, że w tej roli zupełnie się nie sprawdza i chyba nawet do tego nie aspiruje.

Dla mnie jest to przede wszystkim książka-projekt, opisująca świat, w którym kobiety starają się nawiązać porozumienie pomimo wyznawania odmiennych wartości, pomimo odmiennych stylów życia. A za zrozumieniem idzie wsparcie – i bicepsy nagle przestają być brzydkie, niekobiece, bo można nimi obronić koleżankę przed przemocą domową. Macocha nie musi być tą, która ukradła ojca, tępą...

Czytaj post
Korporacja Ha!art, Bolesław Chromry

Bolesław Chromry, "Pokrzywy"

Mówiłam, że czekam na kolejnego Chromrego i niewątpliwie się doczekałam. „Pokrzywy” zdecydowanie bardziej trafiły mi do przekonania niż „Renata”. Dlaczego? Trudno powiedzieć, bo klimat podobny, rysunki nadal wysmakowanie paskudne, a jednak „Pokrzywy” poruszają jakieś je ne sais qui, które „Renata” ominęła. Z pewnością Chromremu tym razem udało się znacznie lepiej zbudować napięcie między warstwą tekstową a ilustracjami. To mroczna historia pewnego osiedla, zanurzonego w latach 90., podczas gorącego lata, które zmienia wszystko w życiu kilkorga mieszkańców. A może nie zmienia niczego? Może...

Czytaj post
Bohdan Maliborski, Elizabeth Strout, Wielka Litera

Elizabeth Strout, "Mam na imię Lucy"

Słuszne są wszystkie pochwały sypiące się na tę książkę i właściwie nie wiem, co mądrego do nich dodać. Powiedziano, że subtelna, skromna i w tym jej siła – całkowicie się z tym zgadzam. Czyta się błyskawicznie, zapada w pamięć na długo i eksploatuje jedną z sytuacji, które mnie przerażają: leżę w szpitalu, moja rodzina tęskni, ale radzi sobie dzielnie, pewnie nie umrę, ale nie wiadomo tak na sto procent. I co się dzieje? Rozpamiętuje się życie, we wszystkich jego ważnych-nieważnych subtelnościach. Tu boli, tam boli, można to tylko wielkodusznie zaakceptować i przyjąć, że tak właśnie jest,...

Czytaj post
Fundacja Bęc Zmiana, Mateusz Kwaterko, Paweł Krzaczkowski, Austriackie Forum Kultury

"Przewodnik dla dryfujących. Antologia sytuacjonistycznych tekstów o mieście"

- A może weźmiesz po prostu tę książkę do recenzji i nie będziesz płaciła? - Wolę zapłacić i nie musieć jej czytać - rzekłam w Sklepie Wielobranżowym Fundacji Bęc-Zmiana, zachowując resztki godności. Jestem już bowiem stetryczała i nic mnie tak nie męczy jak awangarda, w jakimkolwiek wydaniu. Ale karma nie była dla mnie łaskawa i przez cały wyjazd wakacyjny byłam systematycznie podtruwana tą antologią, dilowaną w obszernych fragmentach przez mojego zachwyconego małżonka, dla którego była przeznaczona. Bądź przeklęty, Chmielewski.

A wy wiedzcie, że taka książka jest, jeżeli czujecie potrzebę...

Czytaj post
DodoEditor, Lina Bogli, Marya Świderska

Lina Bogli, "Avanti. Listy z podróży naokoło świata"

No, czas recenzować wakacyjny plon czytania pod mazowieckimi sosnami.

Na pierwszy ogień – książka „Avanti”, skrywająca pod nowoczesną okładką relację szwajcarskiej nauczycielki Liny Bögli z dziesięcioletniej podróży po świecie, odbytej w latach 1892-1902. Przyznam, że miałam do tej książki wewnętrzny wstręcik, obawiałam się archaicznego języka, przez który trzeba będzie mozolnie brnąć, gdyż azaliż. Ale tłumaczoną przez Marię Świderską Bögli czyta się jednym tchem i przyrzekam, trudno się od tej relacji oderwać – jest osobista, skrzętna, zabawna, wartka i wciągająca. Otóż pewnego dnia skromna...

Czytaj post
Znak, Joanna Olczak-Ronikier

Joanna Olczak-Ronikier, "W ogrodzie pamięci"

Czytałam tę niesamowitą (tak!!) książkę późną jesienią, żeby zrobić grunt pod premierę „Wtedy”, które nadal leży nietknięte na półce. Trudno wymienić wszystkie frapujące punkty narracji Olczak-Ronikier, zresztą zostało to zapewne zrobione 15 lat temu. Najbardziej utkwiła mi w pamięci kwestia tożsamości żydowskiej, a konkretnie, asymilacji. Mam rzeczywiście taki nawyk myślowy, że zasymilowany Żyd z dwudziestolecia międzywojennego jawi mi się jako przykład ostatecznego sukcesu. Tuwim, Leśmian, jak wspaniale, Korczak, to on w ogóle był Żydem? (teraz to wiem, ale jako nastolatka byłam zdumiona,...