buforowanie, Leopold Buczkowski

BUFOROWANIE - Leopold Buczkowski, "Wertepy"

W "Grze w klasy" Oliveira wyobrażał sobie w upały, że zamarza na Antarktydzie, ale Polacy nie gęsi (i nie Argentyńczycy). Dlatego czytamy z red. Szotem na wyścigi "Wertepy" Buczkowskiego, srodze przy tym marznąc.

"Po kilku dniach, podobnych do wiosny, przyszła zawieja i nawaliła tyle śniegu, że Dolinoszczęsna jakby się zapadła w rozdół biały i nieogarnięty. Ze śniegu wystawały wysokie jesiony z wronimi miotłami, na tle śnieżnej osypki, ostro, wyraźnie rysowały się długie stodoły, chaty z rudymi zakisami na dymnikach i zalane pomyjami podwórza. Żwawy mroźny wiatr, zerwawszy czerwone liście buczyny, zabarwił nimi zbocza i ciche zastodolne boki. Nad przysiadłym dymem stygło tępe, sine niebo. 
W mroźne poranki sypały sę na śmietniska głodne wróble, sikorki i czyżyki, a zwinna kraska, przeszukująca grzebiebice, zwisała martwa na zastawionym włosieniu. Do czerwonego wieczoru wrony siadały na czubach najwyższych drzew, dziobami pod wiatr. 
Płynęły przeplatane śniegiem i słomą twarde, zimowe dni"

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Jak nazywał się chomik Ewy Kuryluk?