Muza, Salcia Hałas

Salcia Hałas, "Pieczeń dla Amfy'

“Pieczeń dla Amfy” długo czekała na moją wzmiankę na Kurzojadach. Przeczytałem książkę Salci Hałas przeszło pół rok temu i odsuwałem pisanie recenzji, bo uważałem, że niezbyt jest co recenzować. Tymczasem wczoraj książka otrzymała nagrodę miasta Gdyni w dziedzinie prozy. Nagroda ta pretenduje do bycia drugą pod względem ważności w Polsce, ale decyzje jej jurorów i jurorek od lat pokazują, że kryteria wyboru nagrodzonych tytułów nie do końca są związane z literaturą. Otóż Salcia Hałas napisała powieść poprawną choć przeciętną i mocno wtórną, ale mieszka w Gdyni a akcja książki dzieje się przed gdańskim falowcu.

“Pieczeń…” to opowieść skonstruowana na zasadzie krótkich, czasem tylko półstronicowych, opowiadań o życiu trzech kobiet - Marii, która ma psa Amfę, chłopaka Czarka i pracuje w kwiaciarni, Elwirki co ma chłopaka Piotrka i pracuje w Żabce oraz “dziewczynki zombie”, która ma ciocię Zośkę i wujka. Dziewczynka zombie żyje w innym czasie niż Maria i Elwirka, ale razem spotykają się pod blokiem i prowadzą rozmowy o życiu, pracy, chłopakach, przyszłości, sobie. Tzn. dziewczynka zombie nie prowadzi rozmów, ona jest. I do tego jest to najciekawsza postać, którą autorka wprowadziłą do powieści. Pozostałe rozgrywają odwieczne konflikty damsko-męskie na modłę blokowiska, a więc nihil novi pod literackim słońcem. Salcia Hałas opowiada - jak to nazywa w opisie na okładce - "komunikatami tak jakby esemesowymi", co ma sprawić, że "mężczyznom [książka] też się spodoba". To jest zwyczajnie głupie wyjaśnienie, a jednemu się nie spodobała. Podpisze się pod tym tekstem. Czas na cytat.

"Zamiecie wszystko, zawieje, potem stopnieje, napada, stopnieje, i tak z dziesięć razy na zmianę jeszcze, a potem przyjdzie wiosna, baronowo.
Ale na razie uwierzyć w to trudno, mimo że to odwieczny cykl przyrody.
Pewnie z powodu braku dostatecznej ilości luksów i niedoświetlenia szyszynki ten brak wiary.
Na razie przyszła Elwirka. I psy. Edek i Śledź"

I tak przez ponad 400 stron. Jest Salcia Hałas młodszą, mniej zdolną koleżanką Doroty Masłowskiej, co widać na każdym kroku, nawet nawiązania są podobne do tych, które w "Pawiu królowej" czy dramatach Masłowskiej można znaleźć i które były oryginalne i ciekawe kilka lat temu. Wtórność tej prozy uwidacznia się też w pojawiających się co jakiś czas mikrowykładach feministycznych, czyli takich, w których jedna bohaterka mówi drugiej coś jakby żywcem wyciętego z Wysokich Obcasów. Te relacje z "instant feminizmu" są mało potrzebne (i niezbyt wiarygodne w ustach bohaterki), tak jak większość tej książki. Gdyby ją skrócić, wyrzucić ozdobniki, historie zbędne i mało nawet zabawne, to powstałaby dość ciekawa opowieść. Niestety w moich notatkach znalazłem zapis "droga przez mękę". Może przesadziłem, ale nie przypominam sobie, żebym to czytał z jakąś szczególną radością. Ile przecież można czytać anegdotek z życia dwóch nie do końca radzących sobie ze światem (a kto sobie dzisiaj z nim radzi?) kobiet. Takich na przykład:

"Z babą się umówiłam z pośredniaka, co do niej po dofinansowanie chodzę, bo się okazało, że ona psy hoduje i to w dodatku pudle.
Tak podczas składania wniosku zgadałyśmy się i czy ja by mnie przyszła jej tych pudli ostrzyc, w ilości cztery.
Oczywiście nie za darmo, bo to korupcja by była, ale za pół ceny na przykład, bo to już tylko po znajomości.
No więc umówiłam się, a wcześniej Loreala położyłam, żeby wrażenie osoby eleganckiej i na estetyce wyglądu znającej się sprawić, i takiej, w którą pieniądze podatników Uniii Europejskiej zainwestowane zwrócą się, co już na pierwszy rzut oka widać."

Masłowska instant. Jak widać potrzebna jest w Gdyni własna, osobista Masłowska od własnego, osobistego falowca, nie od jakiś dresów w Warszawce. Jednak to kryterium oceny literatury jest niezbyt miarodajne. Książki Salci Hałas nie polecam, bo nie lubię przeciętnej wtórności.

Do zdjęcia grzecznie pozował Czaruś, pies mało chodzący, mało widzący, mało słyszący, do michy trafiający wyjątkowo precyzyjnie. Niebohater żadnej powieści.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Wakacyjne morze Zofii Posmysz