Rebis, Graham Masterton, Amber, Danuta Górska

Graham Masterton, "Wyklęty"

Przeczytałam "Wyklętych", bo znalazłam ich w kawiarni i mam sentyment do Mastertona. Nie jest to jednak najwybitniejsze dzieło i nie ratuje go nawet neolityczno-druidzki mistycyzm, który tu i tam pojawia się w charakterze ozdobnika. Kiepsko z seksem, znakiem firmowym "angielskiego mistrza horroru" - jest praktycznie tylko jeden porządny "moment" (chyba, że wliczyć wymuszoną próbę kopulacji z betonowym dachem parkingu, str. 180) - "Zaczął ją pieścić między nogami. Jej nabrzmiałe wargi sromowe uwypuklały się rombami przez oczka siatki rajstop". Po 24 godzinach od zakończenia lektury trudno mi też powiedzieć, jakim cudem bohater nagle pokonał "ludzi w ścianach" i czemu nie mógł tego zrobić od razu. Zdziwienie: kiedyś mogłam czytać takie rzeczy tonami, teraz od opisów ciał rozcieranych na miazgę o mury robi mi się słabo. Może to starość osłabia żołądek - od pewnego czasu nie mogę też patrzeć na huśtawki, nie wspominając o siedzeniu na nich.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Co miał na piersi wykłute Azja Tuhaj-bejowicz?