Smak Słowa, Dorota Polska, Christer Mjaset

Christer Mjaset

Z okładkowych, mętnych zachęt: „Perełka, opowieść, która szybko może zostać uznana za najlepszą powieść norweską wśród ostatnich nowości”. Tak twierdzi bliżej mi nieznany Ørjan Greiff Johnsen. Nie znam ostatnich norweskich nowości, więc nie bardzo mogę polemizować, ale ta perełka trochę mi nie leży. „To ty jesteś Bobbym Fischerem” to sprawnie napisana książka, 200 stron inkrustowane wszelkimi elementami, które gwarantują zaciekawienie czytelnika: małe miasteczko, powrót po latach, podstarzała grupa szkolnych przyjaciół i łączący ich mroczny sekret związany z poniemieckim bunkrem, w którym mieszka pewien sympatyczny klaun. No dobra, nie mieszka, ale mógłby.

To ten typ powieści, w której autor trzyma wszystkie karty i wiadomo, że nie wypuści ich z rąk aż do końca (jak na mój gust, to trochę za dużo rzuca ich na stół w ostatnich dziesięciu stronach), czytelnikowi pozostaje tylko przerzucanie stron, żeby dotrzeć do wielkiego finału. Dotarłam i już, nie sądzę, żebym jeszcze kiedyś zastanawiała się nad tym, co przeczytałam. Rozumiem, że nie chodziło o „whodunnit”, że była jeszcze PSYCHOLOGIA, ale cmon. Trochę się już widziało i czytało, Mjåset nie mówi nic nowego o błędach młodości, które ciążą na całym życiu.

W sam raz na popołudnie na plaży, więcej nie oczekujcie.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Czego katastrofa następuje u Haliny Snopkiewicz?