Wydawnictwo BOSZ, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Warszawa lata 40, Warszawa lata 50

To miała być prosta recenzja, ale na kilka dni uwięzłam w wewnętrznym pytaniu: dlaczego właściwie lubię oglądać albumy ze zdjęciami Warszawy i mam zaprenumerowaną całą serię fanpejdży, które regularnie dostarczają mi kolejne obrazy? Nie jestem varsavianistką, dobrze znam miasto, ale to za sprawą pamięci wizualnej, nie umiałabym nikogo kreatywnie po nim oprowadzać. Wewnętrzne śledztwo wykazuje, że fascynuje mnie odbudowa miasta i jego czyste, puste przestrzenie lat 50. I 60. – nie za dużo samochodów na chodnikach i placach, neony zamiast reklamy wielkoformatowej, ładne liternictwo szyldów, pewna w tym wszystkim spójność i elegancja, która potem skończyła się raz, a dobrze (tak, podoba mi się Pałac Kultury, miejmy to już za sobą).

Albumy wydane przez BOSZ we współpracy z Narodowym Archiwum Cyfrowym trafiają idealnie w interesujący mnie moment, przy czym „Lata 40.” nadal szokują – trudno wyobrazić sobie, jak wiele znaczących dla miasta budowli zostało zniszczonych dopiero w powstaniu lub po jego zakończeniu. Mówiąc o ogólnikowo o „wojennych zniszczeniach” rzadko ma się chyba świadomość, że aż taka ich część wiąże się z 1944. Poświęcony latom 40. album ma dla mnie poważną wadę: komentarze pod zdjęciami, które dość otwarcie drwią z nowego systemu politycznego i jego propagatorów. Ja rozumiem, że zła komuna, Polska w czarnej niewoli do 1989 i kyrieleison, ale jednak po takiej publikacji spodziewałabym się obiektywizmu (na który, o dziwo, zdobywa się zespół redagujący część poświęconą latom 50.), a szczególnie ograniczenia szydery w temacie dostępu prostego ludu do oświaty i medycyny – tutaj po wojnie nastąpiła ISTOTNA zmiana, o czym cała moja rodzina ze wsi wydobyta może jasno zaświadczyć.

Oprócz tego – nie mam zastrzeżeń. Piękne, rzadko widywane ujęcia miasta, dobre opracowanie merytoryczne, czytelny układ fotografii, poręczny format. Podoba mi się też, że napisanie wstępu do obu części powierzono kobietom – lata 40. to Danuta Szaflarska, a 50. – Krystyna Sienkiewicz (i jej tresowane suchary). Jeżeli na święta przylatuje do was kuzyn z Londynu (patrz: „Wojna domowa”), macie dla niego idealny prezent.

Kup książki w Gildia.pl!

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Wakacyjne morze Zofii Posmysz