Wiatr od morza, Stanley Middleton, Bartosz Lewandowski

Stanley Middleton, "Wakacje"

„Wakacje” to książka, która wprawia mnie w zakłopotanie, bo nie wiem, co o niej napisać („Najgorsze są dobre książki”, Olga Wróbel, 2015). Jest znakomita, czytałam ją ze wzruszeniem i miałam nadzieję, że się nie skończy zbyt szybko. Nic do wytknięcia, nic do skrytykowania. Edwin Fisher spędza tydzień w nadmorskim kurorcie, do którego jeździł kiedyś z rodzicami, prostymi właścicielami sklepu. Fisher poszedł dalej: skończył studia, jest wykładowcą i na miasteczko dzieciństwa spogląda z ironiczno-sentymentalnego oddalenia, jednocześnie próbując rozwikłać skomplikowane węzły uczuć, którymi obrośnięte jest jego życie. Burzliwe małżeństwo z upragnioną kobietą, śmierć dziecka, konieczność podjęcia pewnych decyzji po powrocie z wakacji... Powieść Middletona jest subtelna, wyważona, pozbawiona dramatyzmu – Fisher patrzy na swoje doświadczenia spokojnie, oddalony o krok od wszelkiego cierpienia, które się z nimi wiąże, ze świadomością, że cokolwiek by się działo, życie toczy się dalej i jest mniej więcej takie samo, nie do ogarnięcia i nie do przekroczenia. Próby zrozumienia wydarzeń są raczej intelektualnym ćwiczeniem niż emocjonalną szarpaniną w poszukiwaniu sensu. Przynajmniej ja to tak widzę – a czar Middletona polega na tym, że każdy zobaczy w „Wakacjach” to, czego aktualnie potrzebuje. Dlatego spławiając większość przeczytanych książek w głębię biblioteki, tę ocalam i jestem pewna, że czytając za dziesięć lat o nadmorskim tygodniu Edwina Fishera zrozumiem coś zupełnie innego.

Zdjęcie wykonał Daniel Chmielewski, tłem jest album z fotografiami, które Bruce Davidson zrobił w Anglii i Szkocji w 1960 roku, czyli w okresie wakacji Fishera z rodzicami (mniej więcej).

Kup książkę w Gildia.pl!

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Co miał na piersi wykłute Azja Tuhaj-bejowicz?