Marcin Podolec, Kultura Gniewu, Marcin Węcławek, Karrot Kommando

Marcin Podolec, Marcin Węcławek, "Dym"

Ta książka rozpada mi się na oczekiwane-wyobrażone i zastane. Otóż wyobrażałam sobie, że wywiad rzeka, szczególnie sporządzony w tak nietypowej i wymagającej ogromnego nakładu pracy formie, powinien zwalić mnie z nóg zawartością i wagą wyznań wylewającego je z siebie artysty. Tymczasem Pablopavo Paweł Sołtys wypada w prowadzonej przez Marcina Węcławka rozmowie... skromnie. Opowiada o dzieciństwie, fascynacjach, początkach na muzycznej scenie, emocjonalnym i artystycznym dojrzewaniu, trochę o historii poszczególnych utworów. Zdecydowanie największą energię mają fragmenty o wspólnym graniu, muzycznych kolektywach, wzajemnym nakręcaniu się do działania – ale także o zmęczeniu życiem w trasie, autobusami, atmosferą klasowej wycieczki, która po kilku dniach przestaje bawić. Reszta jest taka hm, melancholijna i spokojna, niezadziorna. Nie sposób nikogo oczywiście winić za to, że nie ma ochoty wyrzucać na stół mentalnych flaków, żebym sobie w nich grzebała końcóweczką ołówka i robiła notatki, ale ja tego trochę oczekuję.

Podziwiam za to bez reszty Marcina Podolca, którego postaci są proste, szkicowe, zbudowane z paru gestów, a jednak żyją i pozostają w pamięci. Gdybym przeczytała ten wywiad w którymś z portali, pewnie zapomniałabym o nim pod koniec dnia. Dzięki rysunkom Marcina „Dym” został w mojej głowie i permutuje tam sobie na rozmaite sposoby.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Kaśka u Zapolskiej