Agora, Lars Mytting, Witold Biliński

Lars Mytting, "Porąb i spal. Wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie"

Dzień dobry, dzisiejszy odcinek sponsoruje litera „B” jak „Bestseller”. W tej właśnie kategorii startuje „Porąb i spal” Larsa Myttinga (w tłumaczeniu Witolda Bilińskiego). Czy książka o drewnie może być hitem? Wydawca uważa, że tak. Ja byłam sceptyczna. I (spoiler) nadal jestem.

Przeczytałam „Porąb i spal” od deski do deski (ha, ha). Obejrzałam zdjęcia, powąchałam papier (pachnie!). Przyznaję, autor pisze o piłach, siekierach, metodach rąbania i suszenia drewna ciekawiej niż wskazywałaby na to tematyka, dorzucając cytaty z „Walden” i opowieści o osobach, które na drewnie zjadły zęby. Dobrze poczytać o kraju, w którym ludzie troszczą się o zrównoważoną wycinkę i rozumieją, że to jak i czym palą w piecach ma znaczący wpływ na jakość powietrza, którym oddychają. Ten kraj to Norwegia. Ale ja siedzę w Warszawie i trudno mi ulec urokowi narracji o szykowaniu opału na zimę i ogrzewaniu rodziny własnoręcznie przygotowanym drewnem, zgromadzonym przezornie w przewiewnej drewutni. Gdyby bardzo podręcznikowa książka Myttinga miałaby jakiekolwiek przełożenie na moje codzienne praktyki, byłabym pewnie zafascynowana. Gdybym na wyimaginowanej rodzinnej działce mogła zasadzić wzorcowy zagajnik pod wyrąb, pojechałabym w te pędy. Gdybym miała wybrać piec, zaufałabym autorowi. Wydaje mi się jednak, że w tym przypadku opowieść jest zbyt odległa od adresata: w Polsce nie mamy kultury ogrzewania drewnem, nie mamy autentycznej, jednoczącej i nieprzerwanej tradycji palenia w piecach (chyba że straszliwym, niedrewnianym syfem). Dlatego książka Myttinga absolutnie mnie nie ruszyła, a tydzień po jej przeczytaniu pamiętam mniej więcej tyle, że chciałabym mieszkać w Norwegii.

Podsumowując: dobra rzecz, ale dla pasjonatów, nie bardzo widzę, dlaczego miałyby ją pokochać masy.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: W 1993 roku literackiego Nobla dostała... (podaj imię i nazwisko)