Antón Fortes, Joanna Concejo, TAKO, Beata Haniec

Anton Fortes, Joanna Concejo, "Dym"

Ilustrowana książeczka o obozie koncentracyjnym. Brzmi dziwnie i jest dziwna. Trudno mi też powiedzieć, na ile wiarygodna – mały chłopiec po przybyciu pociągiem do obozu mieszka ze swoją mamą w jednym z baraków (nie jest to obóz cygański ani kwatery dzieci z Terezina). Taka sytuacja wydaje mi się nieco zbyt niecodzienna, by robić z niej opowieść o walorach edukacyjnych.

W bibliotece ta książka znajduje się na poziomie II, między rozmaitymi najpiękniejszymi baśniami a przygodami misiów. Dobra robota, pracownicy. Ale skłania mnie to do zastanowienia: w jakim wieku – i w sumie po co? – dać dziecku do przeczytania przerażającą obrazkową opowieść o obozie koncentracyjnym i krematoriach? Nie sądzę, żebym zbyt prędko miała ochotę wtajemniczać córkę w dokonania nazistów, a nawet jeżeli uznam, że czas wspomnieć o tym i tamtym, to niekoniecznie za pomocą oglądania obrazków – zobacz, dzieci idą pod prysznic, ale to NIE JEST PRYSZNIC.

To kolejny problem tej publikacji – metaforyczny język. Bez wcześniej zgromadzonej wiedzy o tym, co działo się w obozach dziecko nie ma szans zrekonstruować rzeczywistego znaczenia warstwy narracyjnej. Dla dorosłego jest ona natomiast nieco zbyt grubymi nićmi szytym wyciskaczem łez. Oczywiście, że każdego ściśnie w gardle na widok finałowych stron. Ale chyba nie o to chodzi w pamięci o obozach zagłady.

I z głębin subiektywizmu: nie podobają mi się ilustracje Joanny Concejo – trochę dziecinnego szkicu, trochę ołówkowego realizmu, tu symbolizm, tam surrealizm, pomieszanie z poplątaniem – odległe skojarzenie z „Przybyszem” Shauna Tana, ale o wiele mniej udanym i spójnym.

Brrrrr.

 

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Co leży na zakręcie w pewnej powieści dla dziewcząt?