Jacek Podsiadło, WBPiCAK

Jacek Podsiadło, "Włos Bregueta"

Gdy w finale turnieju wielkoszlemowego Federer gra z Nadalem, wśród pań zmierzyły się siostry William, a w poezji najlepsze nowe tomy napisali Różycki, Świetlicki, Tkaczyszyn-Dycki i Podsiadło, to jednak nie do końca jestem przekonany, że mamy 2017 rok. A gdy do tego Podsiadło pierwszy wiersz w nowym tomie dedykuje Różyckiemu, to witamy w Opolu. Okazuje się, że pod opieką Wilq Superbohatera rozkwita miasto piekielnie zdolnych poetów.

Autor “Włosu Bregueta” za tenisowe porównanie pewnie by się nie obraził, bo w wierszu “Breakpoint” odkrywa przed nami, że był na turnieju tenisowym w Katowicach. Co prawda bardziej niż wynik zafrapowała go wiadomość, że najważniejszą książką dla włoskiej tenisistki Camili Giorgi jest dziennik Anny Frank, ale każdy autobiograficzny wtręt jest niezwykle cenny u poety lubiącego anonimowość i wybierającego wydawców tak, by czytelnikowi utrudnić dostęp do swoich poezji

Jacek Podsiadło to twórca wyjątkowo chimeryczny i humorzasty - są w jego tomach poezje wyjątkowo przeciętne, które przeplatają się z dziełami wybitnymi. We “Włosie Bregueta” mamy na szczęście raczej bardzo dobre utwory, z których kilka powinniście poznać. Spotkacie w nich Magdę, której fakt istnienia “nie pozwala koniom spać” a i czytelnikom wierszy “znanego opolskiego poety” nie umknie, gdyż jest ona bohaterką niezwykle soczystych erotyków. Spotkacie też poetę, który trochę się zżyma, a trochę z nostalgią pisze piękny i ironiczny wiersz o “starych polskich filmach”, w których:

Jak zima, to stulecia, jak krew, to całe morze.
Śledztwo się ciągnie jak wczasy. Rzeczywistość łaciata
i czarno-biała jak krowa, spłaszczona zaś jak orzeł
Jak bitwa, to husaria, jak bójka, to karate.

(...)

W pożarach dekoracje nie płoną, bo mogą się przydać.

Ma Podsiadło predylekcję do poetyckiej publicystyki, ale na szczęście zatrzymuje się na granicy niepotrzebności (“Układ rozkwitający”), by przejść do wiersza o pogromie w Ostrowcu:

Dnia 22 lipca około godziny 5 po południu na rynku w Ostrowcu
chłopiec żydowski został uderzony kijem
Przez Jana Sucholewskiego, epileptyka.

Wersyfikowany opis pogromu skonstruowany jest jednak na trochę zgranej metodzie poetyckiej i bardzo się cieszę, że już kilka stron dalej znalazł się cykl wierszy o Magdzie (która “niektóre moje wiersze zna na pamięć”). Magda (choć nie pierwszy raz w wierszach Podsiadły się pojawiająca) zdecydowanie ożywia ten tom i z pewnością ma pozytywny wpływ na polską literaturę. Otóż:

Magda rozpuszcza włosy. I nagle jest dużo
dróg ucieczki, kryjówek, logicznych odzewów 
na nasze wołania, pocieszeń skutecznych
jak matczyne. Jak święta z obrazu wyrwana spod pędzla,
ubrana w jasną nagość, lub po prostu w światło,
idzie w rudej zawiei ku wieży czekającej,
aż wróci do niej życie. Jeśli rozpuszcza włosy
jest gotowa na wszystko. Więc świat się zatrzymuje, 
cyzeluje detale, a one prężą się, dumne
z nowiutkich złoceń, spiętrza się uroda,
godziny zatrzymują się i nawarstwiają,
jestem ożywionym przedmiotem w jej dłoniach,
pulsującym kamieniem, zastruganym kijem,
język to znieruchomiały dzwon, ona stoi pod nim.

Oprócz tych jakże zwiewnych i poetyckich fraz chciałbym zwrócić uwagę szanownej publiczności na wiersz “Memu miastu na odpierdol”. Pisze Podsiadło:

Dymy koksowni i mary martenów,
domy Sodomy, mury Gomory,
pomniki bez podstaw, symetrie bez osi.
To miasto bez urody, z imieniem z kapelusza,
z rodowodem kupionym od ruskich na bazarze, 
Z fałszywym DNA. Stworzono je z popiołów,
piastowskich urojeń i ludzkiego tłucznia, jaki się nawinął (....)
Zrobiono je stolicą obcej mu piosenki (...).

Jako osoba pochodząca z nie tak odległego od Oplau Wałbrzycha, potwierdzam wątpliwą urodę tych jakże piastowskich jego mać, miast. Pocieszać się możemy, że są to okolice w twórców płodne, zwłaszcza Opole ma dużo szczęścia do poetów:

Ostoja myśli. Bastion poetów. Miasto to
dało światu Bednarza, Zielonkę, Niedworaka 
i dorzuciło gratis casus Gutorowa.

I dało poetę Podsiadłę, który zaskakuje trochę minorową nutą w zamykającym tom wierszu, “Te licus ante terminum”:

Ty, który dałeś nam życie
i który przy nim nas trzymasz,
obdarz nas śmiercią obficie,
niech wróg nasz do końca trwa przy nas.

Co powiedzieć po tym? Może tyle, że to nierówny tom, niezbyt dobrze skomponowany ale z tym, co u Podsiadły najciekawsze - erotyką i uroczym, refleksyjnym narzekactwem. Na koniec dodam, że tom wydało Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, w skrócie WBPiCAKwP, co już staje się poezją.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Kto ocalił Izabelę Czajkę-Stachowicz?