Marginesy, Justyna Czechowska, Tove Jansson, Teresa Chłapowska

Tove Jannson, "Wiadomość"

„Wiadomość” Tove Jansson (tłum. Teresa Chłapowska, Justyna Czechowska, Wydawnictwo Marginesy) powędrowała nieprzeczytaną będąc wraz z czytającym do Szczecina i wróciła przeczytaną doszczętnie i z rogami zagiętymi. Jako osoba niezbyt lubiąca opowiadania (wysypka na dźwięk nazwiska Munro pojawia mi się na kłykciach) jestem całkiem ukontentowany lekturą i na kilka fragmentów chciałbym zwrócić Waszą uwagę.

Jansson sama ułożyła ten wybór opowiadań i należy przyznać, że zrobiła to z wyczuciem wobec mocy przerobowych czytelnika. Od obszerniejszych i ciekawych formalnie opowiadań („Dom dla lalek” jako specyficzne opowiadanie szkatułkowe i do tego intrygująca lektura nienormatywna) po historie autoreferencyjne (przypadły mi do gustu zwłaszcza dwa - „Rysownik” o twórcach komiksów dla prasy i „Listy”, czyli fikcyjna korespondencja z Japonii skierowana do niefikcyjnej Tove Jansson). Najbardziej ujęły mnie i zaciekawiły odniesienia do własnej twórczości – niezwykle popularnej pisarki i twórczyni komiksów, do której piszą dzieci (i dorośli) z całego świata. Zatem kilka cytatów, komentarze chyba zbędne.

„Dzień był spokojny, bez dialogów. Nie musiała niczego bronić ani szukać winnych, wszystko zostało odcięte, wszystkie słowa, które mogły być inne albo tylko przestawione bez większego trudu i mogły prowadzić do wielkich zmian. Dziś był jedynie ciepły domek (…)”. /”Wiewiórka”/

„Słuchaj. Ci twórcy komiksów. Albo są przewrażliwieni i mają nieczyste sumienie, albo mają wszystko gdzieś”. /”Rysownik/

Do Tove zaś "Listy" pisze fikcyjna Tamiko:

„Ach, wiec tak to jest, nie trzeba być dostatecznie starym; po prostu zaczyna się pisać opowiadanie dlatego, że się musi, pisze się o tym, co się wie i czuje, albo o tym, za czym się tęskni, o swoim marzeniu, o tym, co nieznane. Ach, najdroższa Jansson san, Mówi Pani, żeby nie przywiązywać wagi do innych, do tego, co myślą i rozumieją, bo gdy się opowiada, chodzi tylko o opowiadanie i o tego, kto opowiada.”

Nie sposób nie myśleć o tym kto opowiada, gdy czyta się opowiadania Tove Jansson i autorka - szczęśliwie dla nas - miała tego świadomość. Bycie Tove musiało być czasem dołujące, ale wspaniale wynagradzane przez czytelników i czytelniczki. I chociaż ja kompletnie nie nadaję się na Muminki i to, co Jansson stworzyła, to bardzo polubiłem Tove Jansson, która w uroczy sposób ukrywa i odkrywa się przed czytającymi w swoich opowiadaniach. Polecam na podróże także dalsze niż do Szczecina.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Jak miała na nazwisko Oleńka z "Potopu"?