Egmont, Anna Tatarska, G. Willow Wilson, Adrian Alphona

G. Willow Wilson, Adrian Alphona, "Ms Marvel - 1 - Niezwykła"

Kim jest najpopularniejsza amerykańska superbohaterka 2017 roku? Mieszkającą w New Jersey szesnastolatką z muzułmańskiej rodziny. Na ten komiks naprawdę czekałem.

Komiksów superbohaterskich wystrzegam się, bo przeważnie jest to sieczka, w której mam problemy z logiką akcji (jej brak akceptuję w niektórych powieściach, ale to muszą być wybitne powieści) i akceptacją durnowatości postaci, dialogów i prostoty ilustracji. Oczywiście jest trochę komiksów superbohaterskich, które łamią stereotypy, ale są to chwalebne wyjątki od wyjątkowo przykrej reguły. Ms Marvel, wydana właśnie przez Egmont, to komiks z półki średniej, zdecydowanie dla młodzieży (myślę, że gimnazjaliści mogą go czytać bez przeszkód), ale wart omówienia i wyróżnienia na Kurzojadach z przynajmniej kilku powodów.

Powód pierwszy

Kobieta jako główna bohaterka komiksu superbohaterskiego to wciąż w Polsce widok w księgarni dość rzadki. Do Catwoman i Wonder Woman dołączyła ostatnio Harley Quinn, ale to trochę mało. Nowe wcielenie Ms Marvel stworzone przez G. Willow Wilson (scenariusz) i Adriana Alphonę (ilustracje) przyniosło Marvelowi aż sześć nominacji do komiksowych Oscarów, czyli Nagród Eisnera oraz nagrodę dla najlepszej serii komiksowej na festiwalu w Angoulême, co jest w Europie wyróżnieniem najważniejszym. To są dobre rekomendacje, pozwolicie, że się dopiszę do nich.

Powód drugi

Ms Marvel w dwudziestym pierwszym wieku to szesnastoletnia muzułmanka, Kamala Khan. Twórcy komiksu postanowili w ten sposób opowiedzieć o tym, jak czują się młodzi muzułmanie i muzułmanki w amerykańskim społeczeństwie - z jednej strony brak zrozumienia (wyśmiewanie ‘halal’ czy niespożywania alkoholu), z drugiej - fałszywy zachwyt egzotyką islamu (“Łał, inne kultury są takie ciekawe!”). Jednocześnie obrywa się też kulturze popularnej i utartemu wizerunkowi superbohaterskiej dziuni. Sprytne.

Powód trzeci

Aspekt edukacyjny. Otóż rodzice Kamali to muzułmanie, którym zależy na wychowaniu córki blisko tradycji, ale nie za wszelka cenę. O ile w pierwszej części raczej stajemy po stronie Kamali, tak pod koniec komiksu dostajemy naprawdę udany wykład ojca panny Marvel. Młody czytelnik (podobnie jak już ociupinkę siwiejący autor tych słów) raczej doceni i bez problemu zrozumie, że rację mają zarówno rodzice, którzy chcą chronić dziecko, jak i młoda bohaterka, która potrzebuje wolności. W sporze tradycja-nowoczesność jest miejsce na dialog i zrozumienie, Ms Marvel z pewnością tego może uczyć.

Powód czwarty

Patrząc na to jak skretyniałe bywają historie z Marvela, Ms Marvel to mistrzostwo składnej narracji z nieodrażającymi dialogami i sprawnym rysunkiem. Zdecydowanie dla młodych czytelników, ale i ja się na jakąś minutę wciągnąłem.

Powód piąty

Od kilku lat obserwuję na amerykańskim rynku książki (nie tylko komiksów) trend zdecydowanie feministyczny - bohaterki wypierają bohaterów i opowiadają świat ze swojej perspektywy. Nie da się ukryć, że szczególnie w komiksie ta perspektywa bywa na tyle wyjątkowa, że warto kibicować Ms Marvel, bo może za nią zawitają do Polski kolejne superbohaterki, nie tylko ze stajni Marvela.

ps. Słownik wbudowany w przeglądarkę słowo "superbohaterka" wyróżnia podkreśleniem, to szósty powód, dla którego komiksy z Ms Marvel powinny być masowo wydawane.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Kto ocalił Izabelę Czajkę-Stachowicz?