Andrzej Sapkowski, Supernowa

Andrzej Sapkowski, "Wiedźmin - Sezon burz"

Pożyczyłam głównie żeby powyśmiewać się ze starego, sparciałego Sapka (przeczytałam trylogię husycką, mam prawo), a tymczasem bardzo przyjemnie mi się snuło z tą książką podczas weekendu. Fabuły nie ma tu za wiele, raczej ciąg epizodów, ale po pierwsze dobrych epizodów (jak z "Miecza przeznaczenia" powiedzmy), po drugie podobała mi się stylizacja języka (niewysilona i czasem autentycznie zabawna), po trzecie wiem, że to dziecinne, ale miło było przeczytać opowieść, w której ONI WSZYSCY JESZCZE ŻYJĄ. Ale przede wszystkim nagle szanuję Sapkowskiego za umieszczenie na 15 stronie długiego wywodu proaborcyjnego. Nie w środku między wierszami, jasno i wyraźnie na początku. Każdy na niego trafi, a widzę, że na liście bestsellerów "Sezon burz" tkwi wysoko. Dobrze, niech ma, ten stary sparciały Sapek.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: W rosole u Musierowicz