Wilga, Carson Ellis, Magdalena Gołdanowska

Carson Ellis, "Domy"

Czytanie z czteroletnią prawie córką „Domów” to doświadczenie ponure, uświadamiające mi, ile tracimy z wiekiem. Greta z radością tropi przewijającą się przez wszystkie obrazki mewę, snuje marzenia o alternatywnym żywocie syreny lub arabskiej księżniczki, śmieje się z nagich pośladków potomstwa staruszki mieszkającej w bucie. A ja? Ja siedzę i kombinuję. Ile lat kredytu na taki but? Czy zmieścilibyśmy się wszyscy w uroczym, parterowym domku z ogródkiem urządzonym w zardzewiałej wannie? Czy kiedy będę babuszką, będę miała domek jak z obrazka, czy może dalej będę dryfowała po burzliwym oceanie wynajmu? Cieszę się też ponuro, że nie ma w tym picture booku domu polskiego, nowoczesnego dworku z podwórkiem z kostki i tujami wzdłuż ogrodzenia.

A tak poważnie, to Carson Ellis narysowała przepiękną książkę o wysokiej czytalności (i nie ma tu nic do rzeczy, że każdy obrazek okraszony jest zaledwie jednym zdaniem w tłumaczeniu Magdaleny Gołdanowskiej). Dla małych dzieci – mnóstwo obiektów do znalezienia i nazwania. Dla starszych – okazja do rozmowy o różnych kulturach, pejzażach, funkcjach architektury – i o marzeniach, a jakże. Polecam z całego serca.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Wisława Szymborska literackiego Nobla dostała w roku...