Adam Wawrzyński, 4A Oficyna, Thor Hanson

Thor Hanson, "Triumf nasion"

Lubię rośliny, mam to niejako wrodzone – moja babcia ma najładniejszy ogródek w Mińsku Mazowieckim. Przynajmniej ja tak uważam. I kiedy pytam ją o niektóre okazy, babcia odpowiada z pełną niewinnością:

- No, mam je z nasienia.

- Z jakiego nasienia, babciu?

- A, z nasienia. Od takiego pana.

Koniec humorystycznego wstępu. Książka Hansona to druga pozycja w dorobku Oficyny A4 i druga udana. Autor jest biologiem, pisze z popularnonaukową swadą, umiejętnie wyważając proporcję pomiędzy faktami a opowiastkami z własnego doświadczenia badacza, podróżnika, eksperymentatora i ojca ciekawego natury kilkulatka. Jednak główną zaletą książki jest dla mnie optyka narracji, skupiona na procesach ewolucji. Nie: ciekawostki i niewiarygodne liczby. Nie: zbiór historycznych anegdot. Konsekwentny, bardzo przejrzysty wywód pomagający zrozumieć procesy doboru naturalnego, wagę przystosowań, niesamowitą złożoność świata, w którym nasiona wykiełkują tylko w środowisku zapewniającym im szansę na wydanie własnego potomstwa, bo taka już ich genetyczna mądrość. A przy tym to wszystko jest zrozumiałe dla laika – patrząc dziś przy śniadaniu na hodowaną przez moją córkę fasolę mogłam wytłumaczyć zadumanej nad owsianką rodzinie dlaczego pierwsze liście są takie ogromne, a te rosnące wyżej – zdecydowanie mniejsze.

Gorąco polecam.

 

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: W rosole u Musierowicz