Dariusz Graszka-Petrykowski, Multico, Lars Svensson, Killian Mullarney, Dan Zetterström

Lars Svensson, Killian Mullarney, Dan Zetterström, "Ptaki. Przewodnik Collinsa"

Przymierzałam się do tej książki latami i każdy dzień, w którym jej nie miałam, uważam za stracony. Nigdy więcej nerwowych sesji w googlu, kiedy to coraz bardziej spoconymi dłońmi wklepywałam w pasek wyszukiwania „kaczka plamka na dziobie zima bałtyk” i przeglądania zdjęć, na których są wszystkie k**** ptaki świata, ale akurat nie ten, którego potrzebuję. Nigdy więcej nerwowych wrzutek na ptasiarskie fora z prośbą o zidentyfikowanie Tajemniczego Okazu, który okazuje się pospolitą nurogęsią. Nigdy też więcej zastanawiania się, czy to perkoz, bo wygląda jak perkoz, ale przecież perkoz, a szczególnie już dwuczuby, ma takie wspaniałe COŚ wokół głowy (owszem, ma, ale latem, i to nie jest COŚ, tylko kreza). 

Ptaki w przewodniku Collinsa są przepięknie, szczegółowo narysowane, a do tego podkreślono wszystkie ich cechy charakterystyczne oraz zaznaczono, czym różnią się od podobnych gatunków. Jeżeli o pomyłkę wyjątkowo łatwo, oba osobniki narysowane są obok siebie, z wyraźnym zaznaczeniem różnic. Same ilustracje oglądać można godzinami i to właśnie ostatnio robię, kiedy litery nie chcą już wchodzić do głowy w sensownym porządku. Jeżeli mam lepszy dzień, czytam też opisy: „W locie może wydawać jednosylabowe, dość miękkie krakanie, „kre” i „egh”. Poza tym najczęstszy głos to burkliwe „rik-rek”. Z kolonii dochodzi chrapliwy szum”. Albo: „Młode żebrzą cienkim raptownym „ksi!”. No ale ptaki to nie tylko glos: „Bardzo mała (wielkości szpaka), o krągłej głowie (szczątkowe uszy rzadko widywane). Lot energiczny, na długie dystanse ewidentnie falisty (w stylu dzięcioła). Przesiaduje na czubkach świerków. Czasem kiwa ogonem lub unosi go powoli jak muchołówka”.

Jest przy tym Collins cegłą ciężką, ale małą i poręczną. Bez problemu zmieści się w plecaku obok lornetki. Bez większego trudu można przeglądać go w łóżku, szepcząc „jaskrawożółte podbrzusze, żółtozielony kuper”.

Uważam, że bez „Ptaków” Collinsa w domowej biblioteczce nikt nie osiągnie pełni czytelniczego człowieczeństwa. 
 

jeden komentarz

Ko

27.02.2019 20:21

Fantastyczna strona. Przyznam sie szczerze, ze dopiero 2 artykuly przydalo mi sie przeczytac. Troche zaniedbalam nowosci wiec moze teraz cos mnie natchnie. hehe Poza tym zapraszam na moj swiezo otwarty blog o podobnej, acz innej tematyce

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Iwasiów jak lody