Iwona Mączka, Media Rodzina, Herman Koch

Herman Koch, "Dom letni z basenem"

Herman Koch to moje zeszłoroczne odkrycie w dziedzinie lektury trzymającej w napięciu. Ponieważ zachwyciła mnie „Kolacja”, już po dwunastu miesiącach rzuciłam się na „Dom letni z basenem”, zawodu nie było. 

U Kocha jest tak, że najpierw wierzymy bohaterowi i akceptujemy jego postawę „sam przeciwko światu ohydnych mieszczan i zakłamanych narcyzów”. A potem autor po kawałeczku kruszy nam ten wygodny obrazek, odsłaniając coraz paskudniejsze cechy narratora – w tym przypadku lekarza internisty, który ma dosyć swoich pacjentów, a szczególnie uznanego aktora teatralnego, Ralpha. Jednocześnie Marc trochę się Ralphem fascynuje – jego pozycją, piękną żoną, kręgiem znajomych… A skoro nie może tego wszystkiego mieć (jest w końcu tylko lekarzem, oglądającym paskudne ciała chorych), to może uda się to odrobinkę zepsuć? Na przykład romansując z żoną aktora? Pobyt dwóch rodzin w tytułowym domu z basenem na południu Francji zamienia się w koszmarny festiwal intryg i obrzydzania (cynaderką) sobie każdej chwili. 

Jest to lektura wciągająca i budząca wielką irytację – bo jednym z tematów rozważań narratora (i nie tylko) są kobiety i układy damsko-męskie. Naprawdę, trudno rozstrzygnąć kto jest tu obrzydliwszy: podstarzali panowie śliniący się do nastolatek i cynicznie romansujący z pragnącymi przygód czterdziestolatkami, a może Marc jako nadopiekuńczy ojciec, który jednak w momencie próby postępuje całkowicie egoistycznie i nie ogląda się na nikogo, a już na pewno nie na córkę. Koch do perfekcji opanował sztukę drażnienia czytelników i czytelniczek. 

Poleca się na zimowe popołudnie.
 

Kup książkę w Gildia.pl!

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Czego katastrofa następuje u Haliny Snopkiewicz?