Małgorzata Halber, Znak

Małgorzata Halber, "Najgorszy człowiek na świecie Wydanie specjalne"

W roku premiery (2015) pisałam o „Najgorszym człowieku na świecie”:

„Takie wykluczające stwierdzenie zabrzmi dziwnie w ustach starej, nieogolonej feministki, ale. Powieść Halber jest bardzo kobieca i to głównie dziewczyny będą ją czytać z rumieńczykiem fanowskiego zachwytu. Bo kto może mocniej identyfikować się z poczuciem wiecznej nieadekwatności, niefajności i nieładności, doskwierającym bohaterce? Kogo społeczeństwo od pierwszych lat życia tresuje w kierunku bycia miłym, pomagania mamie, wyglądania świeżo, niewinnie i seksownie do pięćdziesiątki, a potem dyskretnego zniknięcia w krainie konfitur, chociaż nikt tego badziewia nie chce jeść? Kto ma skończyć studia, znaleźć dobrą pracę, jak jedna nie wystarcza, to drugą i trzecią, a w międzyczasie urodzić dzieci ukochanemu mężowi, ale koniecznie dwoje, bo jedno wyrośnie na niezrównoważonego egoistę? I nie zapominaj o uśmiechu, dziewczyno, co pani dziś taka smutna, czy musisz być zawsze nadąsana? Mam pewne wątpliwości, czy mężczyźni odczuwają tę wielokanałową presję, szczególnie, kiedy przyglądam się znajomym okazom, nawet tym bliskim i lubianym.

Czytając „Najgorszego człowieka…” czułam się nieco, jakbym dorwała się do pamiętnika przyjaciółki z liceum – pewnie, są nudne momenty i lekkie dłużyzny, czasem marszczę się z niesmakiem, co ty tu piszesz, daj spokój, ale brnę w to, bo jednak jest dużo o nas, o mnie, o znajomych dziewczynach! A, właśnie, pomimo minorowego tematu, ponuro rezonującego w mediach, książka Halber jest bardzo zabawna (albo mam coś nie tak z nastrojem i czas wrócić do szarej, państwowej poradni, gdzie skutecznie wybito mi z głowy dziwne przekonania na temat nowotworów i ogólnej niemożności funkcjonowania w świecie skażonym przykrą wizją śmierci)”.

W tym roku dostajemy drugie wydanie, jeszcze doskonalsze. Pierwsze było Zwykłą Książką z wydawnictwa, które zaryzykowało: eee, kobieta na odwyku, eee, czy to się sprzeda? Sprzedało się. I może dlatego dostajemy teraz Najgorszego Człowieka w wersji absolutnie autorskiej, książkowe director’s cut. Wprawdzie treść pozostaje ta sama, ale Halber zaprojektowała okładkę, wyklejkę i wyposażyła tekst w szesnaście ilustracji. Teraz nie patrzymy już na stockowego kota, szczerzącego zęby z lustra: na froncie jest wyrysowany lekko drżącą kreską koralowiec, przywodzący na myśl okładkę taschenowskiego albumu o kolekcji osobliwości Albertusa Seby. A jak widzę korale, to od razu mam w głowie „Burzę”, w dodatku w oryginalnej wersji językowej. Poproszę taśmę profesjonalną:

Full fathom five thy father lies;
Of his bones are coral made;
Those are pearls that were his eyes:
Nothing of him that doth fade,
But doth suffer a sea-change
Into something rich and strange.

I tak właśnie widzę “Najgorszego człowieka świata” – jako opowieść o przemianie i o tym, w jakie przedziwne kształty rzeźbi nas życie.

Jeżeli nie macie tej książki, koniecznie kupcie wersję autorską.

Disclaimer: Małgorzata Halber jest obecnie moją koleżanką (ale w 2015 znałyśmy się tylko z internetów i nawet nie powiedziałam jej „cześć” na wieczorze autorskim)

Kup książkę w Gildia.pl!

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Iwasiów jak lody