Sonia Draga, Patryk Gołębiowski, Brian Fagan, Post Factum

Brian Fagan, "Zażyła więź"

Dzień dobry, dziś będzie długo: raz, że mamy nad „Zażyłą więzią” czuły patronat, a dwa, że jestem po prostu wielką fanką tej książki.

Brian Fagan dowodzi, że większość przełomowych momentów w rozwoju ludzkości wiąże się z udomowieniem konkretnego gatunku zwierzęcia, a wynalazki technologiczne są jedynie pochodną tego procesu. Niestety, człowiek na przestrzeni tysiącleci przekształcił tytułową „zażyłą więź” w nieprzekraczalną przepaść, oddzielającą go od współuczestnictwa w świecie innych żywych istot i pozwalającą na traktowanie ich w sposób przedmiotowy. Fagan pokazuje, jaką rolę odegrały w tym procesie między innymi wykładnia Arystotelesa (zwierzęta zostały stworzone przez naturę jako pokarm człowieka), teologia chrześcijańska, określająca człowieka jako wykreowanego poza zwierzęcym porządkiem „pana stworzenia” czy kartezjańska wizja zwierząt jako ożywionych maszyn, które nie odczuwają cierpienia, chociaż potrafią imitować jego oznaki.

Snuta przez autora historia rozwija się w porządku chronologicznym, a w jego obrębie – według ośmiu gatunków zwierząt, których udomowienie okazało się kluczowe. Pierwszy rozdział to zarys miejsca człowieka w porządku natury w okresie lodowcowym. Myśliwi i członkowie ich wspólnoty żyją dzięki zwierzętom, a polowanie jest skomplikowanym rytuałem społecznej wymiany, w którym zwierzę uczestniczy na równych prawach jako istota obdarzona indywidualnością (zarówno w wymiarze symbolicznym, jak i praktycznym – polowanie wiązało się często z długotrwałą obserwacją konkretnego stada). Udomowienie pierwszego zwierzęcia – wilka, stopniowo ewoluującego w psa – oparte jest na obustronnej obserwacji, a relacja ze zwierzęciem ma charakter zrównoważony, pozbawiony elementu dominacji. Psy stają się towarzyszami, pomocnikami, odpowiadając nie tylko użytkowym, ale także emocjonalnym potrzebom ludzi. Kolejny krok to zwierzęta gospodarskie: kozy, owce, świnie i bydło. Udomowienie tej grupy stworzeń pociąga za sobą ogromną zmianę: zaopatrzony w stałe źródło mięsa, mleka, tłuszczu i skóry człowiek może zmienić tryb życia na osiadły. Łagodniejący klimat czyni hodowlę bardziej opłacalnym sposobem pozyskiwania pokarmu niż dotychczasowe wędrówki za stadami dzikich zwierząt. Pojawiają się kwestie własności i dziedziczenia, zwierzęta stanowią policzalne, wymierne bogactwo. Chociaż nadal składane są w ofierze bogom, ich „osobisty” prestiż stopniowo zanika. Rozrastające się miasta potrzebują pożywienia, zwierzęta mnożone i zabijane w tysiącach tracą indywidualność. Kolejny etap to zwierzęta juczne i pociągowe: osły i wielbłądy, które przemierzając pustynię w karawanach trwale łączą odległe lokalizacje, umożliwiając regularną wymianę handlową i dalszy rozwój osad. Listę zamyka koń, którego udomowienie zmieniło oblicze wojen. Koń najdłużej pozostaje zwierzęciem, którego bliski kontakt z człowiekiem, oparty na zrozumieniu, a nie przemocy, stanowi kluczową kwestię udanej współpracy. Opowieść Fagana kończy się wraz z I wojną światową, w której zwierzęta po raz ostatni biorą udział na masową skalę, odgrywając istotną rolę w działaniach wojennych. Zakończenie to garść luźnych uwag na temat obecnego statusu zwierząt i pewnej ambiwalencji, jaką naznaczone jest uwielbienie dla domowych pupili przy bezrefleksyjnej konsumpcji mięsa - jego przemysłowa produkcja wiąże się z koszmarem, o którym przeciętny człowiek woli nie wiedzieć. To, co robimy ze zwierzętami obecnie, zostaje omówione pobieżnie i w sposób mało antagonizujący, pomimo jasnego zaznaczenia, że współczesny człowiek w bezlitosny sposób nadużywa swojej mocy wobec absolutnie bezbronnych stworzeń.

I to jest chyba jedyny minus „Zażyłej więzi”. Przeświadczenie, że historia zwierząt i ludzi może być opowieścią o trwającej do pewnego momentu współpracy, jest dość kontrowersyjne (sam autor wspomina wprawdzie o poglądach Jacques’a Cauvine’a i Petera Singera, ale stanowią one raczej przerywnik niż integralną część wywodu). Trudno rozstrzygnąć, czy udomowienie zwierząt było dla nich korzystne – z punktu widzenia reprodukcji genów w bezpiecznych warunkach, ochrony przed drapieżnikami – na pewno. Jednak czy całościowo zwierzęta na tym zyskały? Stwierdzenia Fagana o dobroczynnej dla obu stron współpracy konia z jeźdźcem czy o wielbłądach „stworzonych” do noszenia bagaży budzą niekiedy lekkie zdumienie, podobnie jak deklaracja, że nawet dziś nie moglibyśmy żyć bez hodowli bydła, a zbieranie trofeów z afrykańskiego safari należy do przeszłości. Dyskusyjny jest także moment zakończenia książki. W pewnym sensie odpowiada on założeniu autora – zwierzęta przestają odgrywać decydującą rolę w historii po wyeliminowaniu ich z wojen (w kategoriach masowego „użycia”). Jednak degradacja ich więzi z człowiekiem nie kończy się w latach 20. XX wieku. Omówienie przemysłowego chowu, eksperymentów naukowych na zwierzętach i używanie ich w regularnych testach przemysłu kosmetycznego na trzech ostatnich stronach wydaje się być zbyt dużym skrótem. Brakuje chociażby wzmianki o krokach w kierunku prawnego uregulowania statusu zwierząt człekokształtnych i niektórych ssaków morskich czy próbach komunikacji ze zwierzętami oraz rekonstrukcji ich języka.

Gdybym miała porównać książkę Fagana do innego tekstu kultury, byłyby to filmy dokumentalne Wernera Herzoga, szczególnie „Cave of forgotten dreams” o paleolitycznym malarstwie jaskiniowym i „Grizzly Man” o przekraczaniu granic pomiędzy „dzikością” a „człowieczeństwem” i niemożliwym pragnieniu powrotu do natury. „Zażyła więź” jest interesująca, wyważona, promuje etyczne postawy wobec zwierząt, skłaniając do refleksji na temat ich przeszłego i obecnego statusu.

Kup książkę w Gildia.pl!

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Całe jej życie opisała Helena Boguszewska