Czwarta Strona, Ann Cleeves

Ann Cleeves, "Czerń kruka"

Kurzojady

Published by Olga Wróbel · 11 hrs · 

Ileż to razy mówiłam sobie, że w kryminałach widziałam już wszystko, każdy twist i każdy shout? WIELE. Ile razy obiecywałam sobie, że skończę z marnowaniem czasu na kolejne emanacje gatunku? Jeszcze więcej. Ale potem przychodzi mail od wydawnictwa i o ile zazwyczaj bezlitośnie idę przez skrzynkę z ofertami, kasując na prawo i lewo, o tyle nad kolejnym „zadziwiającym! arcydziełem!” z tej półki zawsze drgnie mi ręka. I oto skusiłam się na „Czerń kruka”. Wiecie dlaczego? Gdyż SZETLANDY.

O ile niektórzy marzą, żeby rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, mnie dręczą radykalniejsze wizje, ponieważ najbardziej lubię gdy jest morze, zimno i wieje. Winię za to Tove Jansson. W każdym razie nie mogłam odmówić sobie kryminału, którego akcja rozgrywa się na Szetlandach. Niech tam sobie postaci robią, co chcą, byle było dużo opisów przyrody i wybrzeża. Ann Cleeves spełniła moje oczekiwania. Dowiedziałam się sporo o kulturze Szetlandów, na przykład o festiwalu Up Helly Aa, do tego dostałam przyzwoitą intrygę z (muszę to napisać) rozczarowującym zakończeniem, no ale trudno. Kryminały czyta się chyba ostatecznie dla przyjemności czytania, rzadko zdarza się, żeby finał naprawdę czarował nieprzewidywalnością i, jednocześnie, był logicznie umocowany w fabule.

Powoli natomiast zaczynam się zastanawiać, ile jeszcze książek może jechać na niezniszczalnym najwyraźniej motywie zamordowanej młodej kobiety. A jeżeli zaczynam się powoli zastanawiać, to znaczy, że zaraz wyhoduję sobie w głowie chmurę wątpliwości, która zaćmi każdą lekturę. Może jednak czas na kryminały, w których na śniegu będą leżały zwłoki nastolatka, tak dla odmiany.

Kup książkę w Gildia.pl!

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Jaki był różaniec u Rolleczek?