Czytelnik, Jerzy Edigey

Jerzy Edigey, "Nagła śmierć kibica"

Okropnie się czyta? To musi być Jerzy Edigey. Nie na darmo Barańczak pisał w "Książkach najgorszych", że specjalnością tego autora kryminałów milicyjnych jest zabijanie wszelkiej intrygi siermiężnym, nudnym językiem.

Jak więc dowiadujemy się, że docent Lechnowicz został zamordowany, chociaż wszystkim się zdawało (że Wojski wciąż gra jeszcze), że to zawał? Ano dzwoni laborant do porucznika i mówi "Pański chemik jest tak nafaszerowany cyjankiem potasu, że wystarczyłoby do wytrucia świń we wszystkich pegeerach w całym województwie!". Czy czujecie ten zimy dreszcz? WSZYSTKIE ŚWINIE. MARTWE. I tak naprawdę to jedyny ciekawy moment w tej opowieści. Poza tym: mężczyźni są krewcy, ambitni i zazdrośni, kobiety uczuciowe i kruche, jeżeli aktorka, to dziwka, polscy naukowcy są genialni, a zagraniczni jakoś mniej, polska milicja jest szlachetna, a obcy kontrwywiad jakoś nie. Jest tam też jakaś zagadka, ale tak nieciekawa, że nieważne.

P.S. Nie liczcie na stadionowe smaczki, tytułowy kibic obserwuje partię brydża, och jak interesująco wielki szlem piki cośtam.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Co leży na zakręcie w pewnej powieści dla dziewcząt?