Wydawnictwo MG, Zbigniew Białas

Zbigniew Białas, "Rutka"

„Rutka” Zbigniewa Białasa jest o tyle irytująca, że odsyła nieustannie do oryginału, czyli ujawnionego w 2006 roku pamiętnika, który nastoletnia Ruth Laskier prowadziła w będzińskim getcie. A tej publikacji zdobyć nie sposób, trzy wydania rozeszły się bez śladu.

Białas na podstawie zapisków Rutki tworzy studwudziestostronicową, wyważoną opowieść o losach młodej Żydówki, która pragnie normalnego życia – chce czytać, nosić jedwabne pończochy i podobać się chłopcom, a w przyszłości zostać polską pisarką. Dlatego na rynku kupuje zielony, sześćdziesięciokartkowy zeszyt w linie i ćwiczy w nim styl, opisując wyprawę w góry czy spotkania z przyjaciółmi. Rutka pisze po polsku, ale, co ciekawe, zaczyna od tyłu zeszytu, ganiąc się za to przyzwyczajenie.

Będzińscy Żydzi przez długi czas cieszą się relatywną swobodą: nie są zamknięci za murami, pracują na rzecz niemieckiego przemysłu wojennego, szyjąc mundury. Przewodniczący gminy, Mojżesz Merin, wierzy, że tylko przydatność może uratować Żydów – lepiej przecież mieć szybkich i wydajnych pracowników niż ich nie mieć, prawda? Dlaczego Niemcy mieliby rezygnować z darmowej siły roboczej? Dlatego odprawia Anielewicza, który chce wśród będzińskich Żydów organizować konspiracyjne przyczółki.

Przez długi czas wydaje się, że strategia Merina może być skuteczna. A jednak na początku sierpnia 1943 zaczyna się błyskawiczna likwidacja getta. Rutka wraz z rodziną trafia do Auschwitz, różnią się doniesienia o jej śmierci. Według jednej z wersji ginie od razu, wraz z matką, bratem i babką. Istnieje jednak relacja więźniarki, która twierdzi, że Rutka zmarła podczas epidemii cholery w grudniu 1943. Obóz przeżywa ojciec, który po wojnie wyjeżdża do Izraela i zakłada nową rodzinę. Jego wnuczka ma na imię Ruth.

Zeszyt Rutki ukryty został pod schodami, w domu, który rodzina Laskierów zajmowała z polecenia władz okupacyjnych. Schowek pokazała dziewczynie Stanisława Sapińska, córka polskich właścicieli domu. Po likwidacji getta wróciła do mieszkania i zabrała z niego pamiętnik, ale ujawniła jego istnienie dopiero w 2006 roku. Oryginał przekazała do Yad Vashem, co naraziło ją na grube nieprzyjemności i wyobrażam sobie, że musiała żałować, że w ogóle wyciągnęła zeszyt na światło dzienne.

Wszystko to bardzo ciekawe i jestem wdzięczna Białasowi za upamiętnienie Rutki, dręczy mnie tylko niepewność, sygnalizowana we wstępie. Białas w króciutkim posłowiu zaznacza, że w tekście dokładnie widać miejsca wykorzystania oryginalnego tekstu. Ja mam problem z ich wytropieniem. Czy to te, w których pojawia się narracja pierwszoosobowa? Czy tytuły rozdziałów zaczerpnięte są z pamiętnika Rutki? Czy refleksja o byciu polską, koniecznie polską pisarką pochodzi od dziewczyny, czy jest interpretacją autora? Marzy mi się „Rutka” w wydaniu krytycznym, z przypisami, bogatszym posłowiem i najlepiej z tekstem oryginalnego pamiętnika przedrukowanym obok opowieści Białasa. Ale póki co, jestem zadowolona z tego, co mam i podziwiam autora za wybór niełatwej materii oraz uniknięcie kiczu i patosu.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Kaśka u Zapolskiej