Czarne, Dobromiła Jankowska, Lena Dunham

Lena Dunham, "Nie taka dziewczyna"

Nie oglądałam ani jednego odcinka „Dziewczyn”, ale zakodowałam sobie, że Lena Dunham to osoba, która ma coś ciekawego do powiedzenia. Dlatego prawie rok temu z radością wyłuskałam ten tom z biblioteczki koleżanki i uniosłam w kierunku swojej półki (tak jest, jeżeli pożyczacie mi coś do czytania, nie powinniście się spodziewać, że szybko to oddam). Oszczędzałam go na spokojny wieczór, kiedy będę potrzebowała lektury wesołej, mądrej, ironicznej. Niedawno taki moment się nadarzył i – niespodzianka – zupełnie mi Dunham nie wchodzi. Ale to zupełnie. Nie i nie. 

Doczytałam sumiennie do setnej strony, resztę przekartkowałam i ani razu nie poczułam dreszczu dziewczyńskiego porozumienia. Nie bardzo rozumiem dlaczego, więc nie spodziewajcie się fachowej analizy. Książka Dunham wydała mi się jakaś taka… za amerykańska? Koledż, imprezy studenckie, bohemiczni rodzice, 10 powodów dla których kocham Nowy Jork, psychoterapia już w dzieciństwie. No nie wiem. Nie wiem nie wiem nie wiem. 

Nie twierdzę, że z książką Dunham jest coś nie tak, ale ja całkowicie jej nie trawię. Może dlatego, że równolegle czytam „So Sad Today” Melissy Broder – a tam każdy rozdział to nóż w brzuch, cios w nos i palec w smalec. Ale o tym wkrótce. 
 

Kup książkę w Gildia.pl!

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Skąd się biorą dzieci? Podaj miasto