W.A.B, Katarzyna Skórska, Domenico Starnone

Domenico Starnone, "Psikus"

Gdyby nie bardzo zdecydowana akcja zachęcająca przeprowadzona przez koleżankę, nie dostrzegłabym tej książki w zalewie wiosennych nowości, sam wydawca wspomina o niej raczej ćwierćgębkiem, jedno zdjęcie na firmowym instagramie, więcej nic. No i okładka też nie bardzo, kiedy wytężę wzrok, to widzę, że kawa miesza się z mlekiem, ale na pierwszy rzut oka myślałam, że to jakieś wydzieliny, zapowiadające thriller medyczny.

Tymczasem mamy do czynienia z surową opowieścią o starości, karierze i rodzinnych więzach. Daniele jest uznanym artystą-ilustratorem, po śmierci żony mieszka sam, trochę choruje, ale jest jeszcze całkiem sprawny. Mieszkająca w Neapolu córka wyjeżdża wraz z mężem na konferencję naukową i namawia rzadko widywanego ojca na opiekę nad czteroletnim wnukiem. Kilka dni z czterolatkiem to mała atrakcja, kto ma dziecko, ten wie – ale głupio tak odmówić jedynaczce, która niezbyt często przecież o cokolwiek prosi. Daniele pakuje więc szkicownik z zaległym zleceniem – ilustracjami do luksusowego wydania opowiadań Henry’ego Jamesa – i jedzie. Z córką rozmawia mu się trudno, z zięciem jeszcze gorzej, wnuk jest obcym, małym stworzonkiem, w dodatku ich mieszkanie stanowi dziwny labirynt przeszłości i teraźniejszości – jest przebudowanym lokalem, który zajmowała kiedyś rodzina Daniele. Staruszek zostaje sam z dzieckiem i wspomnieniami. Co właściwie znaczyła jego kariera? Jak to się stało, że wyrósł ponad robotniczo-szemraną dzielnicę, w której się wychowywał? Czy jego życie naprawdę miałoby inną wartość, gdyby prowadził warsztat samochodowy?

Starnone prowadzi tę historię ze starannym wyczuciem, uciekając przed oczywistym banałem, w którym starzec wspominający siebie-jako-dziecko konfrontuje się z dzieckiem autentycznym, w dodatku z nim spokrewnionym. W opisach relacji Daniele-Mario nie ma czułostkowości, jest za to autentyczna dynamika i „balkon Czechowa”. Od początku wiadomo, że coś się wydarzy w związku z tym miejscem, którego od lat unika Daniele. Tylko co? Czy to, czego czytelnik obawia się najbardziej?

Bardzo polecam „Psikus”, świetny i niedopromowany.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Jaki był różaniec u Rolleczek?