W.A.B, Agnieszka Haska

Agnieszka Haska, "Hańba! Opowieści o polskiej zdradzie"

„Hańba! Opowieści o polskiej zdradzie” to lektura świeża, interesująca i – co ważne w obliczu rozmaitych dziwactw humanistycznych narracji – szalenie przystępna i napisana zrozumiałym, zrównoważonym językiem. Autorka zaledwie kilka razy pozwala sobie na ironiczne wtręty, za co bardzo ją podziwiam – dowcipkowanie jest często zmorą takich tekstów. Kulturoznawczyni Agnieszka Haska zastanawia się nad figurą zdrajcy w polskiej kulturze, wychodząc od miesięcznic smoleńskich i cofając się do czasów Targowicy i pierwszego rozbioru. Trzonem wywodu jest II wojna światowa i analiza zmieniającego się pojęcia zdrady w oparciu o okupacyjną prasę i jej zalecenia dla Polaków, swoiste kodeksy honorowe, publikowane ze zmiennym natężeniem w latach 1939-45. Haska pokazuje, że zdrajca to wyjątkowo trwała kategoria, charakteryzująca się dużą ciągłością. Wojenne zdrady postrzegane są przez pryzmat zaborowych, współczesny język opiera się na tym okupacyjnym. 

Haska pisze, że „polska kultura podejrzeń” datuje się od Targowicy i nabiera siły po pierwszym rozbiorze, konstytuującym silną opozycję „my-oni”, na której od tamtej pory już zawsze będzie opierało się myślenie Polaków o ojczyźnie i jej wrogach, realnych czy wyimaginowanych. Zdrajca to postać wcale nie tak łatwa do prawidłowego skonstruowania: musi należeć do „my” i działać jednoznacznie na rzecz „oni”, żeby następnie zostać widowiskowo wykluczonym ze wspólnoty. Decydujące jest przy tym właśnie postrzeganie zdrajcy przez wspólnotę. On sam może uważać, że do niej nie należy, od początku dystansować się od „my” (znakomity przykład: volksdeutsche), jednak ostateczny wyrok feruje właśnie „my”. Haska znakomicie opisuje sądy polskiego Podziemia i działalność likwidatorów, przeprowadzających egzekucje najbardziej zatwardziałych zdrajców. Pokazuje także dwa podstawowe wymiary zdrady: główną, popełnianą przeciwko krajowi, i codzienną, wynikającą bardziej z nieostrożności czy słabego charakteru niż złej woli i chęci zaszkodzenia świętej Ojczyźnie. Haska dowodzi jednak, że granice były płynne – czasami podobne działania sądzone były odmiennie, a wyroki, obejmujące karę śmierci, infamię, pozbawienie praw obywatelskich, praw wykonywania zawodu itp., potrafiły być zaskakujące.

Ogromnym plusem tej książki jest znakomity wybór źródeł. Autorka zaznacza, że interesuje ją dyskurs zdrady w okupacyjnej prasie codziennej, którą obficie i umiejętnie cytuje. Oczywistą przyjemnością jest lektura wybranych przez nią cytatów i tytułów, z którymi inaczej mało kto ma szansę się zetknąć. Haska analizuje starannie język prasy, pokazując na przykład, że tak naturalne dla nas słowo jak „kolaboracja”, określające wygodnie wszelkie rodzaje współpracy z okupantem, podczas wojny było nieobecne w słowniku Polaków – pojawiło się dopiero w 1945 roku w kontekście wojennych doświadczeń Francuzów i powoli przeniknęło do języka codziennego, przybierając dzisiejsze znaczenie. 

„Hańba!” to także fascynujący obraz życia okupowanej Polski, pokazanej właśnie od strony kodeksów moralności, namiętnie publikowanych przez prasę. Haska zauważa, że dość przewidywalnie, Polacy nie mogą być według nich po prostu przyzwoici. Wzywa się ich do postawy heroiczno-romantycznej, do kategorycznego przeciwstawiania się zaborcy/okupantowi na wszystkich możliwych frontach. Do Niemców nie wolno się uśmiechać, kontakty wszelkiego rodzaju należy ograniczyć do minimum, zachowując przy nich zimną wyniosłość. Kino, teatr – wykluczone, wskazane jest też unikanie zabaw i ogólnej wesołości. Silnie piętnowane są obżarstwo, pijaństwo, przesiadywanie w kawiarniach, noszenie strojów znamionujących bogactwo. Oczywiście szczególny ciężar spoczywa na kobietach, które powinny siedzieć w domu i rodzić dzieci, aby zapewnić narodowi demograficzną przewagę nad okupantem (aborcja zostaje potępiona). Jakiekolwiek kontakty intymne z wrogiem są oczywiście poza dyskusją (Haska znakomicie wyjaśnia semantykę golenia głów – łysa głowa zdrajczyni pokazuje dobitnie, że mężczyźni z właściwego porządku moralnego odzyskali nad kobietą władzę, fizyczną i symboliczną). Jednak mężczyźni-rycerze-polskości też nie mają łatwo. Szokujący jest fragment tekstu Aleksandra Kamińskiego, który bezlitośnie potępia każdego, kto został złamany przez tortury i „sypnął” współtowarzyszy. Nawet najgorsze męczarnie należy znosić z godnością, myśląc o Bogu i ojczyźnie – grzmi autor „Kamieni na szaniec” i nie widzi żadnych okoliczności łagodzących dla tych, których Gestapo nie zamęczyło na śmierć. 

Haska zajmuje się też stosunkiem Polaków do Żydów. Kodeks moralności obywatelskiej wyraźnie zakazuje Polakom uczestnictwa w rozruchach antyżydowskich – na tym przykładzie widać, że Żydzi są usunięci poza nawias wspólnoty. Nie stoją po stronie „my”, które ma się do nich odnosić poprawnie. Niewskazany jest także handel z gettem oparty na windowaniu cen – przy czym nacisk położony jest głownie na demoralizujący wpływ nagłych fortun na spekulantów. Kwestia szmalcownictwa zajmuje prasę umiarkowanie, zazwyczaj podkreśla się, że tym niezbyt godnym procederem trudnią się jednostki ekstremalnie zdemoralizowane, stanowiące wyjątki w przykładnie obojętnym społeczeństwie (wezwań do pomocy, nawet zawoalowanych, prasa nie publikuje wcale). 

Czytajcie to.

Kup książkę w Gildia.pl!

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Kaśka u Zapolskiej