YA!, Meagan Brothers, Robert Waliś

Meagan Brothers, "Dziwna i taki jeden"

Lula i Rory kończą liceum i nie są najbardziej popularnymi osobami w szkole (ona spod znaku nerda, on mocno przy kości), ale mają siebie i ukochany serial „Z archiwum X”. Tutaj od razu starość alert: Lula i Rory uwielbiają go szczerze, ale dla nich to odkrycie, wyłapane podczas powtórek, wygrzebane w sieci. Biada tym, którzy widzieli go podczas pierwszych emisji i doskonale to pamiętają, a w dodatku wydaje im się, że to przecież było niedawno.

Do standardowych problemów nastolatków w przypadku pary przyjaciół dochodzą kolejne: Lula mieszka z dziadkami, a jej matka, która kiedyś wyjechała na chwilę w poszukiwaniu życiowej stabilizacji, nie próbuje się z nią nawet kontaktować. Matka Rory’ego pije i przyprowadza do domu przygodnych kochanków. Rory jest gejem i ma romans ze swoim o wiele starszym szefem, który tęskni za dwójką dzieci mieszkających w dalekim Utah. A Lula, mimo że wie o orientacji przyjaciela, jest w nim poważnie zakochana i ma nadzieję, że może dla niej Rory zrobi wyjątek. A skoro nie chce, to Lula zakochuje się dla odmiany w charyzmatycznej nauczycielce literatury.

Jest to powieść dla nastolatków, świetnie napisana, wciągająca i ładnie ogrywająca kwestie seksualności i orientacji (wyobraźcie sobie, że Rory gejem po prostu jest, bo taki się urodził, nikt nie sugeruje mu, że może by się opamiętał). W niewielu powieściach widziałam też nastolatkę zastanawiającą się, czy mąż pani od angielskiego ma „ogromnego kutasa” (przepraszam, ale od razu majaczy mi w mózgu liceum u Musierowicz i profesor Dmuchawiec…).

Jedyne, co boli mnie w „Dziwnej i takim jednym”, to tłumaczenie Roberta Walisia, dość toporne i niechlujne. Waliś nie wysila się, jeżeli chodzi o specyfikę języka i środowiska bohaterów, tłumaczy wprost, albo po prostu wyrzuca niezrozumiałe nazwy, utrudniając rozszyfrowanie niektórych akapitów, a niektóre pozostawia, dzięki czemu wiemy, że chłopak matki Luli nosi „krawat bolo”. Także ten kutas z powyższego akapitu wydaje się nieco niezręczny (niezręczny kutas, kto by pomyślał!). Czy tak rzeczywiście powiedziałaby siedemnastolatka?

Tym niemniej jest to dobra rzecz, czytajcie, ee, to znaczy niech czyta młodzież, oczywiście.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Skąd się biorą dzieci? Podaj miasto