W.A.B, Anna Dzierzgowska, Michael D'Antonio, Jan Dzierzgowski

Michael D'Antonio, "Grzechy śmiertelne. Przestępstwa seksualne i epoka skandalu w Kościele katolickim"

W „Grzechach śmiertelnych” Michael D'Antonio przedstawia kolejne fazy trwającego od prawie trzydziestu lat „skandalu pedofilskiego” w kościele katolickim. Główną areną zdarzeń są Stany Zjednoczone, zapleczem Irlandia i inne tradycyjnie katolickie kraje (Polska pojawia się tylko marginalnie, przy okazji sprawy Juliusza Paetza). Punktem wyjścia są lata osiemdziesiąte – na prośbę przełożonych ksiądz Thomas Doyle, specjalista od prawa kanonicznego, przygląda się bliżej pozwowi, który rodzice składają przeciwko księdzu Gilberthowi Gauthe. Oskarżają go o molestowanie seksualne syna i kilku innych chłopców. Jest to pierwsza tego typu sprawa i Doyle orientuje się, że może stanowić niebezpieczny dla prestiżu (i finansów) kościoła precedens. Jednak przełożeni Doyle'a, alarmowani o możliwych konsekwencjach, traktują ją jako marginalny przypadek – organizacje religijne mają w Stanach szczególny status, praktycznie wykluczający stawianie ich członków przed cywilnymi sądami. Nie dostrzegają, że zmieniają się czasy i obyczaje. Sprawa przeciwko Gauthe’owi stanowi początek lawiny pozwów, które w przeciągu dwóch dekad poważnie podkopią pozycję amerykańskiego kościoła i odbiorą mu prawo do głoszenia się moralnym autorytetem, pogrzebią też szanse amerykańskich kardynałów na objęcie papiestwa. D’Antonio sumiennie streszcza kolejne sprawy, pokazując całkowitą zmianę w postrzeganiu kościoła i jego przedstawicieli w krajach rozwiniętych. Narracja w dużym stopniu podąża za biografiami czołowych postaci z obu stron barykady – za dziennikarzami śledczymi, prawnikami, specjalistami od prawa kanonicznego, członkami stowarzyszeń skupiających ofiary przestępstw seksualnych popełnionych przez księży, wreszcie za samymi hierarchami kościoła katolickiego.

Przestępstwa seksualne księży, przede wszystkim wobec dzieci i osób niepełnoletnich, stanowią główny temat książki, ale nie są traktowane jako sensacyjny lep na czytelnika. Na przestrzeni czterystu stron rzadko pojawiają się szczegóły molestowania, zazwyczaj opisy ograniczają się do ustalenia faktów (seks analny, seks oralny, masturbacja). Jest to wystarczająco szokujące, więcej nie trzeba i więcej nie dostaniemy. D’Antonio skupia się mocno na perspektywie prawnej i obyczajowej, a jednocześnie „Grzechy śmiertelne” czyta się jak dreszczowiec.

Młody, energiczny specjalista od prawa kanonicznego, któremu wróżona jest poważna kariera w szeregach kościoła, dostaje do zbadania sprawę pozwu przeciwko księdzu z Louisiany. Szokujące oskarżenie o molestowanie okazuje się czubkiem góry lodowej – i trudno już powiedzieć, co w tej sprawie jest najgorsze. Trauma skrzywdzonych dzieci, które wyrastają na dysfunkcyjnych dorosłych? Szokująca obojętność przełożonych księży-przestępców? Doyle „odkrywa” praktyki, którymi kościół od lat obchodzi problem – potajemne ugody finansowe z ofiarami molestowania, klauzule tajności, wysyłanie księży na nieskuteczne i niesprawdzone terapie, a potem przenoszenie ich do nowych parafii bez informowania społeczności o przyczynach transferu – co kończy się tym, że ksiądz zaczyna bez problemu działać na nowym terenie wśród ufnych wiernych. Doyle jest przekonany, że czasy bezkarności i chowania się za konstytucyjnym prawem chroniącym religijne wspólnoty dobiegają końca i że kościół powinien wyprzedzić nadciągającą burzę wypracowując żelazne reguły postępowania wobec „seksualnych drapieżników” ukrywających się w jego szeregach. Jego raport spotyka się jednak z całkowitą obojętnością hierarchów, którzy wolą chronić interesy księży i instytucji niż zapobiegać krzywdzie ludzi, których pasterzami się głoszą. Zgodnie z przewidywaniami Doyle’a, katastrofa nadciąga nieuchronnie, a jej rozmiary są o wiele większe, niż ktokolwiek mógł przewidzieć. Na scenę wkracza drugi główny bohater, prawnik Jeffrey Anderson, którego żyłka hazardzisty skłania do podejmowania najtrudniejszych i najbardziej kontrowersyjnych spraw. W ciągu najbliższych dwudziestu lat Anderson będzie reprezentował dziesiątki klientów, wygrywając dla nich od kościoła miliony dolarów w postaci odszkodowań za straty moralne. Anderson doprowadzi też do zmian w prawie – uzyska roczne „okno”, dzięki któremu dorosłe ofiary molestowania będą mogły wnieść sprawy normalnie kwalifikowane jako przedawnione i po raz pierwszy doprowadzi do postawienia hierarchom kościoła zarzutów kryminalnych, udowadniając im świadome działanie na szkodę wspólnoty i ukrywanie przestępstw ściganych z urzędu.

Mamy też w „Grzechach śmiertelnych” odmienny od zwyczajowego polskiego santosubitoabbaojcze portret Jana Pawła II – genialnego specjalisty od PR-u, dobrotliwego dziadka, którego kochają wszyscy i dlatego nikt nie ma odwagi powiedzieć wprost, że milczenie kościoła i jego instytucjonalna obojętność wobec tragedii ofiar to element polityki polskiego papieża, uparcie trzymającego katolicyzm na konserwatywnej smyczy, oskarżającego o moralny upadek cywilizację śmierci, skupioną na indywidualnych dążeniach jednostek. Przełom odczuwalny jest dopiero po śmierci Wojtyły – jego równie konserwatywny następca, Joseph Ratzinger, odchodzi od twardego kursu w kwestii molestowania, prosi ofiary o wybaczenie, spotyka się z nimi, dymisjonuje odpowiedzialnych za ukrywanie skandali biskupów, obiecuje wprowadzenie regulacji odsuwających błyskawicznie podejrzanych księży od kontaktów z wiernymi.

Ta książka to także opis specyfiki zamkniętego, ekskluzywnego środowiska katolickich księży i hierarchów. D’Angelo jest tu bezlitosny w popartych badaniami naukowymi diagnozach: wprawdzie pedofile i przestępcy seksualni pojawiają się w każdej społeczności, ale kościół katolicki stanowi dla nich wyjątkowo atrakcyjną przystań. Księżmi zostają często mężczyźni, którzy już na wstępie mają problemy z seksualnością, wychowani w surowych, emocjonalnie zimnych rodzinach skupionych wokół wartości, zatrzymani w rozwoju, często ukrywający homoseksualne skłonności lub dewiacje (oczywiście u D’Angelo nie ma zbitki gej-pedofil, autor pokazuje za to, jak często walczy za jej pomocą kościół, próbując udowodnić, że księża, którzy molestowali chłopców to „tylko” geje, trochę pospiesznie wybierający niezbyt dorosłych kochanków). D’Angelo pokazuje kościół jako instytucję przez swój kształt skazaną niejako na produkowanie emocjonalnie kalekich księży, niezdolną do oczyszczenia szeregów, odrzucenia generującego olbrzymie problemy celibatu, wzięcia pełnej odpowiedzialności za błędy. Jak już wspominałam, bardziej szokujące niż same opisy pedofilskich praktyk są w książce „Grzecach śmiertelnych” cyniczne strategie, za pomocą których hierarchowie podtrzymują toksyczne status quo, w ekstremalnych przypadkach posuwając się do przerzucania winy na ofiary i ich rodziców, a także do wytaczania im procesów o zniesławienie.

Znakomicie napisana, wyważona, wieloaspektowa książka, opatrzona oczywiście solidną bibliografią, każde kontrowersyjne stwierdzenie autora jest boleśnie niepodważalne. Jej lektura prowadzi do pytań nieuchronnych: jak wygląda kwestia przestępstw seksualnych u nas? Na palcach jednej ręki można policzyć głośne sprawy, które ujrzały światło dzienne i spotkały się z histerycznym reakcjami hierarchii i opinii publicznej (że przypomnę tylko „dzieci rozwodników lgnące do zakłopotanych księży w poszukiwaniu fizycznej bliskości”). W diagnozie D’Antonio nie ma kraju, w którym kościół katolicki nie ukrywałby bardzo ciemnych sprawek bardzo licznych księży. Są tylko kraje, które nadal balansują na krawędzi kryzysu, który w Stanach Zjednoczonych zaczął się trzydzieści lat temu i obecnie dobiega końca, zostawiając kościół znacząco osłabiony. Obawiam się, że żyjemy na takim właśnie skraju przepaści, pozostaje tylko pytanie kiedy polskie społeczeństwo będzie gotowe stawić czoła nieuniknionemu skandalowi, który nie ograniczy się do artykułu w „Fakcie” i przerzuceniu winy na ofiarę przy aplauzie gawiedzi.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Jak ma na imię ojciec Izabeli Łęckiej?